Wszyscy jesteśmy tak samo beznadziejni

8 października 2017 Ludzie

Przepraszam za tytuł, ale dzisiaj musiało mi się ulać. Bo mam dość. Coraz częściej myślę o tym, żeby pozbyć się komputera i wszystkich aplikacji, które sprawiają, że przeładowuję się codziennie treścią, której nie chcę spożywać. Chociaż to jeszcze nie jest najgorsze, bo poświęcając sporo czasu, mogę te treści sobie przefiltrować tak, by do mnie nie docierały.

Nie chcę widzieć kłótni celebrytów, bluzgów w sejmie, kłamstw polityków, sondaży wyborczych, ogłupiających reklam pochwalających uzależnienia (patrz tu), ksenofobicznych treści i opowieści o islamizacji Europy. Chodzę więc po stronach, gdzie jest neutralnie lub wesoło, albo tam, gdzie zwraca się uwagę na problemy społeczne. Jestem tam u siebie i czuję się dobrze.

Niedawno widziałam jakieś wystąpienie publiczne Lady Gagi, podczas którego siedząc obok Dalaj Lamy mówiła, że zło jest tym, co dzieli. Jest niewidzialne, jest podstępne, jest obezwładniające i bezwzględne. Hm, ok... ale jak zło może być niematerialne?

Może.

Zło jest myślą. Uczuciem pogardy, wewnętrznym poczuciem wyższości nad drugim człowiekiem. Zło jest lękiem przed nieznanym, który wywołuje bezzasadną agresję. I właśnie dlatego wszyscy jesteśmy źli. I pora to sobie wreszcie uświadomić. Jesteśmy tacy sami. 

Powiedziałam Wam przed chwilą, że chodzę sobie w internecie po miejscach, w których inni ludzie mają podobne poglądy do moich. Nie takie same, ale nawet jeśli się różnią, to nie na tyle drastycznie, bym odczuwała z tego powodu dyskomfort. Dziś jednak okazało się, że nawet posiadanie delikatnie innego zdania w jednej, jedynej kwestii, nawet w tak tolerancyjnej grupce, jest niedopuszczalne.

A poszło o seksizm i obrazek. Na rysunku opublikowanym przez jakiś niszowy fanpage o szuce alternatywnej, widać nagą kobietę klęczącą przed mężczyzną i podpis: Ola stara się o mieszkanie w dużym mieście. 

Screen tego obrazka wraz z komentarzami wylądował na innym fanpage'u, piętnującym seksizm. W treści posta jego (jak mniemam) autorka zbeształa autora rysunku. Pod wpisem pojawiły się komentarze jednoznacznie piętnujące rysunek. I ja się nie dziwię, lecz...

Wyczytałam z niego również historię o sponsoretkach lub inaczej: prostytutkach mieszkaniowych, które od lat fukcjonują w dużych miastach uniwersyteckich. Ba, swój pierwszy reportaż w życiu pisałam na ten temat, a potem miałam okazję dokumentować dwa programy telewizyjne o tej tematyce. I napisałam o tym, że wydaje mi się, że to obrazek o tych właśnie dziewczynach, które szukają mieszkań, za które płaci się seksem. 

Chciałam zostawić komentarz, dorzucić kamyczek do dyskusji, ale oberwałam komentarzem ociekającym sarkazmem. Że och, że dziękujemy bardzo, że nam to wszystko objaśniłaś, a to czyni w tym przypadku ten obrazek dogłębnym studium socjologicznym.

Serio? Bo napisałam, że - używając w dodatku słów wytrychów - moim zdaniem dotyczy też tego procederu?

W kolejnym komentarzu (który, gdyby nie był pisany przez kobietę, byłby pewnie uznany za seksistowski) zostałam spytana o to, czy w ogóle mam jakieś fakty potwierdzające moje słowa, czy tak po prostu sobie to napisałam. To taki trochę mansplaining, tylko nikt mi niczego nie tłumaczył, a pytał, czy na pewno wiem, o czym mówię. Tak. Wiem. 

Przytoczyłam zatem spokojnie, bez urazy, sarkazmu, ironii, złości, źródła opisujące proceder wynajmu mieszkań za seks. Przytoczyłam trzymaście i to tylko dlatego, że robiłam to w dwie minuty. Mój komentarz - bez odpowiedzi. Jej z sarkastycznym zarzutem i prośbą o łaskawe wyjaśnienie - 14 lajków.

Kurde, czemu tak jest, że naprawdę nie potrafimy ze sobą rozmawiać? Czemu najprościej jest się na kogoś wypiąć, odwrócić plecami i z dumą powiedzieć "ja jestem lepszy, bo nie jestem taki, jak ty"? Dlaczego mamy tak silną potrzebę ciągłego podziału? Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że podzielone społeczeństwo, to słabe społeczeństwo? Niezależnie po której stronie stoisz - nienawiść jest zawsze tak samo zła i destrukcyjna.

Wiem, jak wygląda nietolerancja. Jej skutki są przerażające i dotykają naszych znajomych. Możemy z nią walczyć, ale nie róbmy tego tą samą bronią: czując się lepsi i nienawidząc tych, którzy są "inni". Róbmy to dobrem. Posłuchajcie przeraźlwie poruszającej wypowiedzi Virena Bhandari o tym, jak wygląda życie w strachu przed nienawiścią. I róbcie tak, jak powiedział na końcu. Tylko w ten sposób ten świat kiedykolwiek może stać się miejscem, w którym będzie warto żyć.

A póki co, jesteśmy tak samo beznadziejni. Jesteśmy tacy sami.

Równi.

Podobne wpisy

  • Slawek

    Jeśli ktoś wybiera życie w ten sposób (jak te Panie od mieszkań, pieniędzy i seksu), godzi się na nie i czerpie z niego przyjemność-popieram, a wręcz wspieram. Żyj i daj żyć.

  • Jest taki cytat, który bardzo lubię: „dialog grozi zrozumieniem”. Myślę, że ta postawa bojowa może się brać właśnie z tego. Każdy światopogląd niesie za sobą jakieś dogmaty, a w ich świetle – każde odstępstwo staje się automatycznie atakiem i postawą z drugiej strony barykady, nawet jeśli autor zwracał tylko uwagę na fakt bez jakiegokolwiek interpretowania rzeczywistości.

  • Kate Buendia

    Nie wierzysz w islamizacje Europy? Czy po prostu przeraza Cie mysl o tym?

    • Nie przeraża mnie myśl o niej, bo nie mam nic przeciwko różnorodności kulturowej, jeśli idzie za nią pokój. Nie podoba mi się natomiast utożasamianie islamu z terroryzmem i że terroryzm pojawił się w Europie wraz z większym napływem muzułmanów. Terroryzm nie ma religii i nacji, a najlepszym dowodem na to są choćby zamachy IRA i ETA, które pochłonęły zdecydowanie więcej ofiar. A to zaledwie dwie z wielu europejskich organizacji terrorystycznych.

      • Kate Buendia

        A moge spytac, skad taki poglad, ze terroryzm nie ma nic wspolnego z islamem? I czy w ogole zaglebilas sie w temat, czy to takie myslenie zyczeniowe? Bo sluchajac i czytajac ostrzezenia bylych muzulmanow ( czesto potrzebujacych policyjnej ochrony, i to na Zachodzie^^) rozsadny czlowiek dochodzi do wrecz przeciwnych wnioskow. Ja tez bylam bardzo otwarta na inne kultury i ich ciekawa, dopoki nie zamieszkalam we Francji na stale. Mam na codzien tzw. roznorodnosc kulturowa, i mam nadzieje, ze w Polsce nigdy do czegos takiego nie dojdzie. Nie jestem w tym pogladzie odosobniona, na kilkanascie Polek, ktore tu zyja od lat, znam jedna, ktora nie widzi zagrozenia – cala reszta boi sie islamu i coraz wiekszego zagarniania przez te ideologie przestrzeni publicznej we Francji. Dodam, ze islam mam opanowany od podszewki, bardzo duzo czytam, ogladam i rozmawiam na ten temat
        Terroryzmy, o ktorych wspominasz, nie maja duzo wspolnego z tym, co sie teraz dzieje, to byly lokalne ruchy dazace do niepodleglosci i nie przebierajace w srodkach. Uwazam Cie za bardzo inteligentna osobe, wiec Twoje poglady skladam na karb niedoinformowania- to prawdziwa plaga dzisiejszych czasow, ludzie nie sprawdzaja informacji, tylko slepo wierza na slowo mediom.

        • Monika

          az taka inteligentna to ona nie jest…jest zwyczajna

          • Kasia

            @Monika, czemu zostawiasz taki komentarz dotyczący autorki i, w dodatku, gówno wnoszący. Zastanów się, czy Tobie byłoby miło coś takiego przeczytać na swój temat. Znasz osobiście Justynę, aby coś takiego stwierdził? Znasz od podszewki Jej działalność w Internecie i w realu (moim zdaniem bardzo pożyteczną) aby móc rzucić swawolnie, że „nie jest aż tak inteligentna”? I to jeszcze pod takim tekstem.

  • Nie możesz się pozbyć komputera! :D
    Tak chciałam skromnie podziękować za Twojego bloga, dzięki Tobie i Twoim wpisom udało mi się wykonać kawał dobrej roboty na magisterce, analizując Twoje wpisy :) piątka na dyplomie będzie, więc wielkie dzięki za to co i jak piszesz!

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress