Rozstanie. I co teraz? Kilka porad jak przeżyć żałobę i czas po rozstaniu

20 lutego 2014 Blog

Sześć dni temu były walentynki, a ty nie świętowałaś. Albo dlatego, że twoja połówka olewa sprawę, albo to ty olewasz to święto, albo dlatego, że ktoś zapomniał, albo dlatego, że jesteś w układzie, w którym nie ma czego świętować, bo zakochania nie ma. Albo zwyczajnie dlatego, że jesteś singlem.

Jeśli dotyczy cię opcja ostatnia (albo nosisz się z zamiarem dołączenia do zacnego grona), ten wpis może być dla ciebie przydatny. Bo umówmy się - poza skrajnymi przypadkami, mało rzeczy w życiu jest tak przykrych i chujowych, jak rozstania.

[caption id="attachment_400" align="aligncenter" width="603"]Rozstanie - pakowanie - pożegnanie. Spakowane torby symbolizujące rozstanie.[/caption]

W swoim życiu tylko raz odczuwałam wspaniałą radość z tego powodu. A właściwie nie była to radość, a uczucie ulgi podobnej do tej, jaką odczuwamy, gdy nareszcie możemy zmienić niewygodną pozycję w autobusie, lub odłożyć na stół wżynającą się w dłonie, ciężką siatkę z zakupami.

Jeśli właśnie ktoś cię zostawił, albo zwyczajnie - zdałaś sobie sprawę, że to koniec i czas pakować piórniczek - powiem ci jedno: za chwilę będzie dobrze, chociaż następne dni zapowiadają się CIĘŻKO, bo to rozstanie. Z resztą - nic dziwnego - będziesz przeżywać żałobę. Przecież ktoś bardzo ci bliski, odchodzi z twojego życia i nic nie możesz z tym zrobić.

Ale gdy szok już minie, będziesz w stanie ogarniać powolutku życiowy i mentalny syf, który, niczym po sylwestrowej balandze, zaległ wszędzie i za nic nie chce zniknąć.

Na szczęście, są przetestowane, wielokrotnie sprawdzone, ulepszone i skuteczne sposoby na okiełznanie otchłani bólu, cierpienia i rozpaczy.

Wybacz sobie złą formę, nie katuj się i nie obwiniaj

(Przez pierwszych kilka dni). Trudno, stało się. Nic z tym nie zrobisz. Nie myśl, co by było, gdybyś wtedy nie tupnęła nogą. I tak by go przy tobie za chwilę nie było.

Masz prawo czuć się fatalnie, bo stało się coś przykrego. Chcesz jeść te lody (so murica!), to je jedz. Chcesz się nie golić i nie myć włosów - proszę bardzo. Pognij sobie trochę w łóżku, ale nie za długo. Masz prawo to zwyczajnie odchorować, bez najmniejszych wyrzutów sumienia.

Wywal go/ją z kontaktów

Bez obaw. Nie chodzi o to, by nagle popadać w nienawiść i siać nieprzyjemną atmosferę. Jeśli był palantem - należy mu się. Jeśli mądrym kolesiem - zrozumie, po co to robisz. A robisz to po to, żeby cię nie kusiło o 23:47 wysyłać SMSY, lub po trzech dniach od Złej Nowiny (kiedy jesteś absolutnie pewna, że ogarnęłaś sprawę) zadzwonić, “tak o, pogadać”. Po pierwsze, nie jesteś w stanie z nim “tak o, pogadać”. Będzie ci w cholerę przykro i smutno, że nie możesz mu powiedzieć, że go kochasz, a jeśli powiesz, to usłyszysz jak te słowa odbijają się od szyby, za którą już się znalazł. Zazwyczaj zaczną się znowu żale, albo próby rozwiązania tego problemu w sposób “korzystny”, bo przecież “mieliśmy dobre chwile… prawda?”. Przestań go obserwować na fejsie, instagramie i jakimkolwiek serwisie, którego używał. Jeśli w grę wchodzą potencjalne koleżanki, które z największą przyjemnością zaczną się nim opiekować, nie wahaj się i je zablokuj. Im więcej do ciebie dociera - tym gorzej będziesz się czuć. Im mniej - tym szybciej sobie to ogarniesz. I nie mów, że nie chcesz, bo chcesz i to bardzo.

Schowaj / wyrzuć rzeczy, które ci się z nim/nią ewidentnie kojarzą.

Prezenty są fajne i po czasie mogą naprawdę stać się tylko przedmiotami, bez wielkiego emocjonalnego ładunku. Nie musisz iść do ogrodu, grabić liści i gałęzi na mały kopiec, polewać go benzyną i rytualnie palić zdjęć, maskotek (?!), ciuchów, bransoletek i czego tam jeszcze ci nie dał.

Jeśli był draniem, utylizacja powinna ci przynieść trochę ulgi, ale wystarczy, że te rzeczy sobie spakujesz do jakiegoś pudełka, lub torby, szczelnie zamkniesz, i albo sama schowasz, albo poprosisz kogoś, by coś z nimi zrobił. Najprawdopodobniej już i tak nigdy do nich nie wrócisz, bo nie będą dla ciebie miały żadnego większego znaczenia.

Spotkaj się ze swoimi znajomymi i im się wyżal*

Nie mówię o imprezie. Zaproś kumpele, usiądźcie w dresach, lub dziadowskich ciuchach w kuchni, wyciągnijcie na stół piwa, wino lub co lubicie pić. Jeśli palicie, to zróbcie sobie dyspensę na palenie wewnątrz i gadajcie. Jeśli chcesz beczeć, to becz. One zawsze znajdą jakieś historie na temat twojego byłego, które ci pokażą jakim był frajerem. Np. że się chujowo czesał. Albo, że miał brzydkie zęby. Albo, że się źle ubierał. Albo, ze dwa i pół roku temu któraś słyszała, że się spierdział przy stole.

Okrutne i paskudne, ale hej - pomaga - i jest duża szansa, że zaczniesz się zaraz z nimi śmiać. Serce jeszcze krwawi, ale zaraz przestanie, słowo.

*uprzedź ich uprzednio, że jest to TAKI właśnie wieczór. Masz do niego prawo, ale być może oni będą musieli trzasnąć przed wizytą u ciebie setkę na małe znieczulonko, albo po prostu przygotować zapas chusteczek i suchych rękawów na twój spłakany nosek :)

Wkręć się w jakiś serial

Nagle się okazuje, że masz dużo wolnego czasu. Za dużo. Zanim się do tego przyzwyczaisz i znajdziesz sobie inne aktywności, warto wypełnić sobie po brzegi ten czas, który nie daj Boże, miałabyś spędzać na gapieniu się w sufit, płaczu, przeglądaniu SMSów sprzed 1,5 roku kiedy miałaś urodziny, lub stalkingu jego profilu i profili jego znajomych i czuć zazdrość z każdym wrzuconym przez niego linkiem, nawet jeśli to te strasznie nieinteresujące cię samochody.

Serial to spoko sprawa - jeśli trafisz na dobry, zajmie ci nie tylko dni, ale też noce. Najlepiej, jeśli będzie miał dużo sezonów i niekoniecznie będzie o miłości. Dobre na ten klimat są “Girls”.

Urządź się po swojemu

Związek to zawsze pomieszkiwanie u siebie, lub mieszkanie razem, albo dostosowywanie się do siebie w bardzo wielu kwestiach. Lubisz spać przy otwartym oknie, kiedy on marzł? Teraz możesz mieć to absolutnie gdzieś.

Rób sobie owsiankę po swojemu, jajecznicę jak lubisz, noś sobie te obrzydliwe leginsy, czy bluzę, w której wyglądasz jak dziecko. Możesz rzucać sobie stanik na lampę, pić colę, grać w gry na Facebooku i oglądać “Ukrytą prawdę”. Zawsze mogłaś, ale teraz nie musisz spotykać karcącego spojrzenia. Jesteś u siebie!

Słuchaj tego

Nie zgadzam się z ludźmi, którzy twierdzą, że ta piosenka jest smutna. Moim zdaniem, to ultrapoztywny i motywujący hymn każdej samotnej (nawet przez chwilę) osoby. I to nie tylko w kwestii związków.

Żałuję, po stokroć, żałuję, że poznałam tę piosenkę, jak już ogarnęłam sobie rozstanko. Inaczej - znałam ją, ale nigdy jej świadomie sobie nie puszczałam, bo jakoś mi nie leżała. I kiedyś, zobaczyłam ją właśnie w “Girls”, w takim kontekście, w jakim najprawdopodobniej powinna występować, lub nawet powstała.

Nie wiem, co sprawia, że ta piosenka ma tak niezwykłą moc podnoszenia człowieka na duchu i zagrzewania do walki o siebie i o każdy kolejny dzień w złych, lub strasznych momentach.

Co by się nie działo, jakby źle, fatalnie i beznadziejnie nie było… “I keep dancing on my own”. I już!

Znajdź sobie fajne zajęcie

Wiem - łatwo się mówi, ale to naprawdę coś bardzo łatwego. Lubisz rysować? Bazgraj! Chciałaś się nauczyć photoshopa? Na Youtube masz pierdylion gigabajtów tutoriali, które krok po kroku cię tego nauczą. Siłka? Kupuj karnet i idź. Chcesz założyć bloga? Pobawić się ciuchami? Nic i nikt cię nie krępuje!

Nie wiem, czy są na to badania jakichś amerykańskich naukowców, ale moje doświadczenie i obserwacja mówią mi, że świeżo rozstane osoby są najbardziej kreatywne i najbardziej odważne w swoich życiowych wyborach.

Nie pocieszaj się byle kim

Klin klinem niby działa, ale ma sens tylko wtedy, kiedy klin jest pierwszej jakości i masz to szczęście akurat spotkać go w tak paskudnym momencie. Wdawanie się w relacje i relacyjki tylko po to, żeby ktoś był i żeby nie było ci tak strasznie być samą to krzywda nie tylko dla ciebie, ale i dla tej drugiej osoby.

Pomyśl o sobie

Banał? Nie sądzę. Masz niesamowity czas na regenerację przed kolejną miłością, która pewnie prędzej, czy później nadejdzie. Wykorzystaj ten czas i się stuninguj dla siebie samej. Odpocznij, daj się wymasować, zrób sobie te wszystkie zabiegi, na które zawsze miałaś ochotę i się ze sobą zakumpluj.

W końcu to do uśmiechniętych dziewczyn podchodzą uśmiechnięci faceci! ;)

Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :) Nie martw się. To tylko rozstanie :)

Podobne wpisy

  • Ola

    Tak sobie czytam i czytam…
    Wiesz co jest najlepsze? Przewartościowanie. Bez względu na to, czy zostanie Ci narzucone, czy też sama je przeprowadzisz.
    Bo nagle okazuje się, że wspólni znajomi wcale nie byli „wspólni” – to takie nawiązanie do poprzedniego posta o tym, jak przywązujemy się do rodzin naszych, bliskich „ex”.
    Bo nagle wychodzi na to, że przyjaciółka wcale nie jest przyjaciółką.
    Bo największe wsparcie da Ci własna rodzina, a nie znajomi, z którymi spędzałaś weekendy, wakacje, kilka Sylwestrów.

    Warto pobyć samemu, rzucić wszystko wyjechać w cholerę, odciąć się.
    Pewnie zrobić kilka głupot. Poświęcić się pracy, ćwiczeniom, spotkaniom ze znajomymi, rzygać ze zmęczenia.
    A po dwóch latach móc sobie powiedzieć: najwidoczniej tak musiało być.

    :-)

  • ciesze się,że znalazłam ten post i przeczytałam. dalej jestem w związku, ale powoli dobiega to końca…na pewno wykorzystam Twoje rady. Dzięki!

  • sebix

    napisane z perspektywy kobiety, bardzo nieobiektywne spojrzenie moim zdaniem…

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress