Protestuję, bo jestem za życiem

3 października 2016 Kobieta

To, że dziś prostestuję nie oznacza, że jestem za aborcją. To, że protestuje dziś kilka tysięcy kobiet nie oznacza, że wszystkie one są za aborcją. To, że protestujemy oznacza tyle, że uważamy, że każdy człowiek na tej ziemi ma prawo do decydowania o sobie i o swoim życiu, a jeśli to życie jest zagrożone, może o siebie walczyć.

Uwagi zwolenników na temat protestujących przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej puszczam mimo uszu. Uważam, że mnie nie dotyczą i nie dotyczą nikogo, kto opowiada się za wolnością i bezpieczeństwem. Nie jestem na "poaborcyjnym haju", nie jestem "uzależniona od skrobanek", nie "wskakuję facetowi (jakiż on biedny) do łóżka, a potem usuwam", ani nie jestem również "kurwą, nie Polką".

Nie będę się rozwodzić i argumentować wszystkich powodów, dla których mówię głośno NIE, bo według mnie właściwie wszystko zostało powiedziane. Chcę tylko powiedzieć jedno.

Jestem czlowiekiem płci żeńskiej i mam 30 lat. Umiem odróżnić dobro od zła, ale też manipulację od faktu i prawdy. Jestem istotą myslącą samodzielnie i samodzielnie potrafię podejmować decyzje. Nikt z góry nie musi dbać o to, bym przypadkiem nie popełniła błędu. Prawda jest taka, że obcy mi człowiek, który ma władzę, ma w dupie to, czy ja będę popełniać w swoim życiu błędy, czy nie. Ludzie próbujący zgotować teraz nam ten los, zasłaniają się ciągle naszym dobrem, mówiąc, że chcą uchronić nienarodzone dzieci przed morderczymi rodzicami i lekarzami, a także kobiety przed aborcją, która jest traumatycznym przeżyciem.

Ludzie na górze traktują nas-ludzi, obywateli tego kraju jak zwierzęta, które gdy tylko dostaną możliwość, pomordują swoje potomstwo przy najbliższej okazji. Chcą decydować za nas, bo widocznie uważają nas za idiotki i idiotów, niezdolnych do podjęcia dobrej decyzji.

Nie każdy wierzy w Boga i nie każdy w tego samego. Ale jeśli na Boga się powołujemy, to prócz drogowskazów jak mamy iść, dał nam również wolną wolę i sumienie, by z niej dobrze korzystać. Być może ci na górze lubią bawić się w Boga i ustalać swoje zasady w imię ludzkiego "dobra".

To dobro i miłosierdzie okazują poprzez poniżanie kobiet, obrażanie osób o odmiennych poglądach, potępianie ludzi, których dotknęła olbrzymia tragedia i którzy musieli dokonać straszliwego wyboru. Potępianie. Czy nie zaprzecza to całkowicie idei Chrześcijaństwa?

Dziś strajkuję, bo chcę być bezpieczna. Chcę, by bezpieczna była moja siostra, moje przyjaciółki, koleżanki, sąsiadki, a być może i kiedyś moje dzieci. Bezpieczna, czyli mogąca zaufać lekarzowi, mogąca liczyć na pomoc i rzetelną informację, gdy okaże się, że moje życie, lub życie mojego nienarodzonego dziecka będzie zagrożone.

Tu nie chodzi o to, by móc usunąć ciążę, gdy odechce mi się być matką. Tu chodzi o to, bym ja jako matka przeżyła i żeby moje dziecko mogło urodzić się zdrowe.

Bez zdrowej matki nie ma zdrowego dziecka. Bez zdrowej ciąży nie ma zdrowego życia. Nie ma żadnegodziecka. 

To właśnie jest postawa pro life.

Podobne wpisy

  • Missty

    Hej, przeczytaj proszę treść tej ustawy, przecież ona jasno określa że dobro kobiety w przypadku zagrożone ciąży jest sprawą nadrzędną. To kobieta może zdecydować czy jest ratowania ona, czy dziecko.

    • Zacytuj proszę. Nie mówię złośliwie.

    • k

      Ale w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia matki, czyli będę czekać do krytycznego momentu, kiedy na ratowanie życia może być już za późno…

    • am

      k ma racje. „Bezpośrednie” to niestety słowo klucz. Sama w sobie ciąża pozamaciczna zagrożeniem dla życia nie jest, dopiero krwotok spowodowany pęknięciem jajowodu. Podczas pęknięcia następuje bardzo duży wylew do jamy otrzewnej, a taka kobieta wymaga NATYCHMIASTOWEJ pomocy. Czy więc wszystkie kobiety ze zdiagnozowaną ciążą ektopową będą hospitalizowane, czekając na pęknięcie jajowodu i wszyscy lekarze będą 24/7 gotowi do przeprowadzenia im opracji ratującej życie?

    • jola

      To samo w przypadku kobiet onkologicznie chorych. Nie można podać chemioterapii bądź radioterapii przez terminacją ciąży. W przypadku choroby trzeba będzie donosić ciążę, a następnie dopiero przyjąć leczenie. Zagrożenie życia w przypadku zdiagnozowania np. ostrej białaczki istnieje. Jednak BEZPOŚREDNIE zagrożenie jeszcze nie. Do kobiety powinien należeć wybór, czy chce najpierw urodzić. Podziwiam kobiety, które się na to decydują, ale sama nie wiem jaką bym podjęła decyzję. Nie wiem jaką decyzję doradziłabym mojej córce. W ustawie nie ma zapisanych wszystkich przypadków i przykładów sytuacji. Interpretacja należy do lekarzy i prawników. A ci akurat w lwiej części dostrzegają wyraźne zagrożenie

  • Piotr Zieliński

    Cały wywód budowany jest na niestety kłamliwej tezie, głoszącej, że projekty ustaw zakazują ratowania życia matek w sytuacji ich zagrożenia. Sugeruje -równieź nieprawdziwie, że zakazane maja być badania prenatalne. Prawdopodobnie uwaźasz, że nikomu nie zechce się przeczytac projektów tych ustaw. W rzeczywistości są one… chyba krótsze niz powyższy, emocjonalny tekst (dla tych, ktorzy chcą wiedzieć przeciw czemu protestują : http://www.stopaborcji.pl/wp-content/uploads/2016/03/projekt_2016.pdf ). W rzeczywistości gra toczy się o zabijanie chorych dzieci, ponieważ to są w ok 80 procentach ofiary obecnego stanu prawnego.

    • jola

      Kłamliwa jest teza, że życie matki ma być bezwzględnie chronione. Tak nie jest. Pisałam już o tym wyżej. Bezpośrednie zagrożenie, to nie jest każde zagrożenie. Przykład – choroba onkologiczna. Dodatkowo kolejnym kłamstwem jest to, że kobiety walczą o zabijanie dzieci z zespołem Downa. Zespół Downa jest ciężką wadą genetyczną, ale nie jedyną. Mowa o płodach, które urodzą się bez głowy, bez płuc, bez nerek. Takie dzieci umierają tuż po porodzie. Wcale nie z godnością. A rodzice cierpią i być może już nigdy nie podejmą decyzji o posiadaniu potomstwa, ze strachu przed powtórką. Dodatkowo oczywiście nie ma zapisu: brak badań prenatalnych. Jednakże operacje prenatalne wiążą się z dużym ryzykiem poronienia (w zależności od zabiegu). Lekarze będą bali się dokonywać się takich zabiegów. Dodatkowo po co badania prenatalne wykazujące ciężką wadę, skoro i tak nie można dokonać terminacji ciąży a leczenie jest ryzykowne? Ustawę należy interpretować, a nie czytać dosłownie. Takie jest prawo

      • Piotr Zieliński

        Badania prenatalne przeprowadza się również w celu leczenia, a nie w celu „terminacji ciąży”. Leczyć dziecko można i trzeba. W innych szczegółach opisanych powyżej również nie zgadzamy się, nie masz racji pisząc, że dziecko które z wielkim prawdopodobieństwem umrze po porodzie trzeba zabić. Mamy wiele przykładów matek, które kochając swoje potomstwo urodziły je.
        Obecnie w Polsce, na mocy ustawy zabija się rocznie 950 chorych dzieci, i 3 dzieci z gwałtów. Jeśli te matki nie chcą dzieci to nie muszą ich zabijać, jest kolejka rodzin również po takie dzieci. Poza tym konstytucja zakazuje dyskryminacji w zakresie prawa do życia ze względu na stan zdrowia.
        W Polsce zgłaszanych na policję jest ok 1900 gwałtów rocznie. Jak widać wiele dziewczyn rozumie, że do jednej tragedii nie powinno się dokładać następnej traumy związanej z zabiciem dziecka.

        Twierdzenie, że „protestuję w obronie aborcji, bo jestem za życiem” to DEGRADACJA POJĘĆ.

        Rozmawiałem z protestującymi dziewczynami. Przede wszystkim na razie nie czytały projektu przeciw któremu protestowały. Poza tym nie były pewne czy protestują przeciwko PiS, czy przeciwko Sejmowi, czy przeciwko organizacjom będącym autorem projektu ustawy czy w końcu przeciw Kościołowi. Niektóre były przekonane, że „karane będzie zajście w ciążę”. Dlatego jeszcze raz zachęcam do rozpowszechniania http://www.stopaborcji.pl/wp-content/uploads/2016/03/projekt_2016.pdf Przeczytanie trwa ok 3 minut :)

        • Monika

          Piotr Zieliński, przeczytałam projekt ustawy, jej uzasadnienie, jestem prawniczką i powiem Ci tak: nie masz racji. Ale nie chce mi się z Tobą dyskutować. Radzę natomiast przeczytać ten tekst:

          https://medium.com/@gniewomir.swiechowski/ty-te%C5%BC-zap%C5%82acisz-za-projekt-ordo-iuris-zaraz-po-swojej-c%C3%B3rce-dziewczynie-lub-%C5%BConie-121c0c9feff2#.xfr0w4q8e

        • Krysia Kułak

          To pojechałeś z tymi statystykami gwałtów. Tak długo jak nie wiesz ile wynikło z nich ciąż, używanie tych liczb to czysta demagogia. Ciąże z gwałtu są na szczęście rzadkie, jednak kiedy już się zdarzą, to powinna być decyzja każdej „dziewczyny” osobno, co będzie robić w sprawie swojej traumy. To ma być jakieś chore głosowanie? Ileś tam zgwałconych nie usunęło, więc te, które chcą, jeśli są w mniejszości nie mogą usunąć? Argument, że jest kolejka po takie dzieci nie rozwiązuje problemu, że to kobieta poniesie zdrowotne konsekwencje ciąży i porodu, więc powinna mieć prawo zadecydować, zwłaszcza, jeśli jej życie czy zdrowie jest zagrożone. A śmiertelnie zniekształconych płodów nie TRZEBA usuwać, ale to powinna być decyzja matki, czy też obojga rodziców. Zawsze. Wspaniale, że są takie, które mogły urodzić, pożegnać itd, ale nie można do tego zmuszać. W końcu owszem, jest problemem, że nie wszyscy przeczytali ustawę, ale ma sens protestowanie wobec ogólnej sytuacji, również działaniom PiSu czy kościoła. Bo na tej ustawie w jej brzmieniu nie musi się skończyć, bo mimo tego, że z jej zapisów można wciąż wyciągnąć, że kobiety w zagrożeniu życia będzie się ratować, to taka interpretacja staje się mniej pewna niż była do tej pory. Masz swoje zdanie, nawet jakieś argumenty, to jest ok, ale jako ktoś, kto nigdy nie będzie miał takich dylematów w związku z własnym ciałem miej trochę przyzwoitości i pozwól kobietom decydować.

  • Dobry tekst, ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Też chcę mieć poczucie bezpieczeństwa i także o tym pisałam u siebie.

  • Małgorzata

    PITU PITU! Czarny Protest oznacza poparcie dla aborcji – jesteś za aborcją, a cała argumentacja to demagogia.

    • „ZA” to mogę być w przypadku meczu Polska – Hiszpania, albo za zawodnikiem w teleturnieju, ale „być za aborcją” to jest w ogóle jakiś koszmarny zwrot. Ale chętnie jeszcze raz powiem Ci o tym, co sobie oceniająco nazwałaś demagogią: po pierwsze, nie rozumiem, jak można politycznie używać ludzkiego dramatu i zdrowia, jak można za kogoś innego decydować. Robienie z protestujących kobiet „fanek skrobanek” jest po prostu potworne. Nie rozumiem, jak można dyskutować na ten temat słuchając tylko jednej strony i używając religijnych argumentów w świeckim kraju. Nie zgadzam się na to, by tak ważny temat i kontrowersyjny zarazem, przykrywał inne polityczne sprawy, które nagle stają się niewidzialne w antyaborcyjnym szumie.

      Nigdy nie mów nigdy, ale jestem pewna, że nigdy w życiu dobrowolnie nie poddałabym się aborcji. Moralnie mogę ją sobie oceniać źle, a zresztą kim jestem, żeby ją oceniać? Uważam jedynie, że każda kobieta na tej ziemi ma prawo do podejmowania samodzielnych decyzji na temat swojego zdrowia i życia oraz tego, jak długo i czy w ogóle jej dziecko będzie cierpiało (mówię tu o przypadkach ciężkich chorób uniemożliwiających życie dziecku po porodzie).

      Protest nie oznaczał poparcia dla aborcji. Oznaczał sprzeciw zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. Czy to, że legalny jest alkohol, papierosy i broń, znaczy, że wszyscy piją, palą i strzelają?

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress