Nie umiem w seks, czyli mój pierwszy raz

2 września 2015 Blog

KPOSm

Dwie trzecie swojego życia przeżyłam jako dziewica. Wejście w tak zwaną "dorosłość" miałam już jako pełnoletnia dziewczyna, a raczej kobieta, bo uważałam, że skoro zdecydowałam się na tak poważny krok, to znaczy to, że jestem już kimś, kogo reszta społeczeństwa postrzega za osobę dorosłą. Dziś wiem, że byłam wtedy lekko podrośniętym, ale wciąż dzieckiem, nieświadomym tego, jak wiele zależy od tego, jak wyglądają początki i jak wiele one determinują w późniejszym życiu. Wiem też, że mogłam dłużej poczekać.

Kiedy wchodziłam w ten cały świat osób, które już TO robią, pamiętam, że czułam się jak dziwoląg. Miałam bardzo fajne koleżanki w liceum, które podobnie jak ja miały chłopaków, więc wspólnie uczyłyśmy się od siebie tego, jak przekracza się kolejne granice i wkracza na kolejne etapy bliskości i (co tu dużo mówić) zaawansowania. Nie zmieniało to jednak faktu, że wydawało mi się, że wszystkim idzie to jakoś dużo łatwiej, sprawniej i że nikt nie ma takich problemów jak ja.

A moje problemy nie mieściły się na palcach obu dłoni i niemal uwzględniały w sobie trwogę o PKB Ugandy:

  • Nie mogę, bo to grzech.
  • Ok, kłamstwo to też grzech, a mi się zdarza. No, ale jak ja się mam z tego wyspowiadać przed księdzem?
  • Czy taka spowiedź będzie ważna, skoro ja tego chcę i nie mam zamiaru tego żałować?
  • Jak to ukryć przed rodzicami?
  • A może jednak powinnam im to powiedzieć? W końcu to moi rodzice.
  • A co jeśli mi zabronią i dadzą szlaban? Jak ja się wtedy będę spotykać z moim chłopakiem?
  • No właśnie: mój chłopak. Jest ode mnie dużo starszy, ma to już za sobą i na mnie nie poczeka.
  • Ja chcę jeszcze poczekać, ale nie wiem, czy on da radę. Co, jeśli nie?
  • Dlaczego ja chcę tyle czekać? Czy to jest normalne, skoro moje koleżanki nie miały takiego problemu?
  • Poza tym, COŚ tam czasem próbujemy i się jakoś nie da. Czy jestem normalna?
  • Co jeśli ja zwyczajnie nie potrafię TEGO robić?
  • Czytałam, że jest taka choroba, jak pochwica. Na pewno ją mam. Czy on to zaakceptuje?
  • Co jeśli ja jestem za młoda i sobie zepsuję układ limbiczny, bo tak mi kiedyś powiedział pedagog?
  • Kiedy będę wiedziała, że jestem gotowa?
  • Ciekawe czy jego koledzy się ze mnie śmieją, że jeszcze mu się ze mną nie udało...?
  • Jak ja się mam zabezpieczyć?
  • Co jeśli zajdę w ciążę?
  • Od czego ja mam w ogóle zacząć?!

Nie żartuję, taki zestaw myśli miałam wryty przez mniej więcej rok, zanim zdecydowałam się na seks, a raczej, kiedy do tego seksu wreszcie udało się dojść.


Zanim jednak rozwinę temat, chciałabym wytłumaczyć, dlaczego go poruszam. Na ile mogę wierzyć statystykom, to aż 1/3 czytelników mieści się w grupie wiekowej 18-24, czyli takiej,  w której w Polsce średnio rozpoczyna się współżycie. Oprócz tego, odkąd rozpoczęłam cykl Krótkiego poradnika odpowiedzialnego seksu, otrzymałam kilkanaście naprawdę poruszających maili, głównie dotyczących tego, kiedy jest ten odpowiedni czas na podjęcie decyzji o współżyciu ze swoim partnerem lub partnerką. Uznałam, że skoro są wśród odwiedzających ten blog osoby, gotowe podzielić się ze mną tak intymnym kawałkiem swojego życia, to z pewnością jest kilka razy więcej osób, które mają podobne wątpliwości, jednak nie zdecydowały się o tym komukolwiek napisać.


Śmiem twierdzić (co z resztą pokazują dobitnie maile, które dotarły, a także fora internetowe, na których spragnieni wiedzy, niedoświadczeni młodzi ludzie, szukają informacji), że nie tylko ja miałam tak długą listę pytań i wątpliwości, oraz tony lęków, niepewności i obaw o wszystkie rzeczy, które mogą pójść nie tak.

Targani pytaniami i brakiem wiedzy ludzie naprawdę szukają informacji wszędzie. Także w pornografii. A czego można dowiedzieć się o seksie z pornografii?

Na przykład tego, że nijak się ma do tego, jak jest między mną, a moim partnerem. Przecież my się kochamy, dużo przytulamy, chodzimy za rękę i praktycznie ciągle jesteśmy do siebie przyklejeni. Seks w pornografii praktycznie zupełnie tak nie wygląda i trzeba mieć sporo szczęścia, lub wiedzieć, czego szukać, żeby znaleźć film (a raczej klip), gdzie między aktorami faktycznie można dostrzec jakieś śladowe ilości czułości.

Co o swoim penisie może myśleć polski nastolatek, kiedy zobaczy amerykańskie porno? Oprócz tego, że powinien się do zera ogolić i jakoś go wydłużyć, to przede wszystkim, pomyśli sobie, że ten jego jest jakiś dziwny. Przecież miażdżąca większość aktorów porno jest obrzezana, a w Polsce zabieg ten jest rzadkością.

Można również wysnuć wniosek, że kobiety lubują się w nasieniu i że najnormalniejszą rzeczą w świecie jest nim je poczęstować. Podobnie z seksem oralnym, którym rozpoczyna się lub kończy spora część filmów - jego po prostu nie da się nie kochać!

Można się także nabawić potężnych lęków i kompleksów na punkcie swojego ciała, które siłą rzeczy nie wygląda jak to wyćwiczone, opalone, naoliwkowane i niejednokrotnie chirurgicznie dopracowane należące do aktorki lub aktora niewinnych pornosów z najsłynniejszych serwisów XXX. W świecie seksu, nawet maksymalnie szczupłe dziewczyny mają duże, jędrne i okrągłe piersi. W świecie, który realnie cię otacza, szczupłe dziewczyny najczęściej mają średni lub mały biust, bo ten w głównej mierze składa się z... tkanki tłuszczowej. Ot, filozofia.

Mam znajomą, która poszukując w pornografii "inspiracji", żeby urozmaicić swoje życie seksualne z narzeczonym, kompletnie się zablokowała tylko przez to, że zdała sobie sprawę z tego, jak "powinni wyglądać ludzie uprawiający seks" i jak bardzo jej do tego obrazu daleko. A jest to szczupła, zadbana i śliczna dziewczyna, tyle, że nie jest aktorką porno.

Możliwe jest także nabranie przekonania, że elementy przemocy w seksie są na porządku dziennym. Otóż nie, nie są. Są ludzie, którzy je lubią, a są osoby, którym nie sprawiają one żadnej przyjemności, a wręcz doprowadzają do nieprzyjemnych sytuacji, wspomnień, oraz wywołują odwrotny skutek i zniechęcają te osoby do podejmowania współżycia w ogóle. Przecież skoro znowu ma być nieprzyjemnie, to po co...?

Każda pochwa i każdy penis wygląda tak samo? No... w pornografii bardzo możliwe, że tak, bo po serii zabiegów rozjaśniających brązowawą skórę w okolicach intymnych, zabiegach pomniejszania i powiększania warg sromowych, zmniejszania moszny i różnych takich, faktycznie nie sposób odróżnić jednego od drugiego. W prawdziwym świecie wygląda to tak, że skoro trudno nam jest spotkać osobę o identycznej twarzy jak nasza, a także ludzi z identyczną płytką paznokciową jak ta, którą mamy, tak samo jest z innymi częściami ciała, włącznie z intymnymi. Oznacza to także, że prawdziwy człowiek z krwi i kości, ma również włosy łonowe, a posiadanie ich nie jest obleśne, a naturalne.

A co z  "klasycznym seksem"? Jest tak nudny i dlatego prawie wcale go nie ma w pornosach? To jest akurat dla mnie pewna zagadka, bo ilekroć kiedykolwiek zdarzyło mi się uczestniczyć w jakiejś rozmowie o łóżkowych tematach, większość rozmówczyń właśnie tę pozycję zaliczała to najprzyjemniejszych. Nie wiem więc dlaczego stosunkowo (nomen omen) rzadko jest pokazywana w pornografii.

No właśnie, czym więc jest "klasyczny seks" i czy coś takiego istnieje?

W moim przekonaniu jest to jedna z najbardziej przyjemnych i najbardziej intymna forma okazywania zarówno miłości, jaki i czułości, ale przede wszystkim też bliskości i zaufania. Nie są to zawody taneczne, ani konkurs sprytnego języka. Nie jest to także egzamin, ani rozmowa o pracę, gdzie masz zaprezentować wszystkie swoje atuty, ukrywając za wszelką cenę swoje wady i nieumiejętności. Jeśli po jakimś czasie przyjdzie ci ochota na akrojogę w trakcie seksu oralnego - proszę bardzo, ale nie wymagaj od siebie takich umiejętności, tym bardziej na początku. Nie wymagaj ich również od swojego partnera.

Kiedy zabierasz do łóżka swojego partnera, to idziecie tam we czwórkę: wasze ciała i wasze głowy. Rozdzielam te dwie rzeczy teraz celowo, bo mimo, że przeżywasz coś całym sobą, to coś innego przeżywa ciało, a coś innego głowa. Śmiem twierdzić, że 90% przeżyć związanych z pierwszym seksem dzieje się w głowie i, co najważniejsze, zostaje w niej na dłuuugie lata.

Nie wierzę jednak w to, że przyjemne może być przeżywanie tak ważnej chwili, jak pierwszy raz, kiedy jest się skupionym na tym, jak to wszystko wyglądałoby w obiektywie kamery i czy na pewno robię to dobrze. O tym zwyczajnie nie należy myśleć, a obrazy z pornografii (jeśli w naszej głowie są), wymazać z pamięci.

Są rzeczy, o których idąc pierwszy raz do łóżka trzeba pamiętać i trzeba je znać tak dobrze, jak tabliczkę mnożenia:

  1. Seks to nie żaden przymus, ani umowa o kredyt. Zawsze możesz zrezygnować i jeszcze poczekać, nawet, gdy oboje postanowiliście, że będzie to już dziś. Zupełnie normalne jest także to, że nawet jeśli już jesteś w łóżku, a twój pierwszy raz się już dzieje, zawsze możesz zrezygnować, a powodów może być milion: strach, niegotowość, a także ból towarzyszący szczególnie dziewicom.
  2. Podniecenie bardzo często przychodzi z czasem, a emocje towarzyszące pierwszemu razowi potrafią być tak wielkie, że przyćmią każdy płomień namiętności. Nie poddawaj się, ale nie rób też nic na siłę. Wszystko będzie dobrze, bo w końcu nawet jazdy na rowerze uczyłeś się kilka tygodni.
  3. Zamiast umawiać się na konkretną datę, lepiej ustalcie bezpieczne i komfortowe do tego miejsce, w którym oboje będziecie się czuć swobodnie. Dobrze, jeśli wyeliminujesz ewentualny nalot rodziców czy młodszego rodzeństwa.
  4. Nie ma czegoś takiego, jak "najwyższy czas" na seks. Czas jest tylko i wyłącznie twój.
  5. To, że to pierwszy raz, nie znaczy to, że jest mniej poważny od każdego innego. Podczas pierwszego razu można zajść w ciążę dokładnie tak samo, jak za tysięcznym razem.
  6. Pomyśl o antykoncepcji, a najlepiej zasięgnij porady lekarskiej. Dla dziewczyn bardzo zalecana jest wizyta u ginekologa przed podjęciem decyzji o współżyciu. Wspólnie z nim można wybrać metodę antykoncepcji.
  7. Jeśli z emocji zapomnieliście o zabezpieczeniu, lub ono zawiodło (np. pęknięta prezerwatywa), pamiętaj, że istnieje coś takiego, jak antykoncepcja awaryjna, dostępna w aptekach bez recepty i nie jest to ani tabletka wczesnoporonna, ani "tabletka śmierci", o której pewnie wiesz z internetu. To lek, który opóźni owulację (czyli jajeczkowanie) o ile jeszcze do niej nie doszło i tym samym uniemożliwi plemnikom zapłodnienie komórki jajowej. Pamiętaj jednak, że tabletkę należy zażyć jak najszybciej od pechowego stosunku i nie później, niż 120 godzin (5 dni) po nim. Więcej o jej działaniu dowiesz się w innym wpisie z cyklu Krótkiego poradnika odpowiedzialnego seksu.
  8. Łóżko to miejsce, gdzie oboje powinniście się czuć dobrze, bezpiecznie i... szczęśliwie. Jeśli nie jesteś do czegoś przekonany, zastanów się dlaczego i pamiętaj, że to ty decydujesz o tym, czy w czymś uczestniczysz, czy nie. Zawsze więc możesz zrezygnować lub poczekać aż będziesz gotowy.
  9. Fizjologia ma także swój zapach - nie przestrasz się go. Z czasem odkryjesz, że jest to także bardzo ważny element współżycia.
  10. Pierwszemu razowi i defloracji (przebiciu błony dziewiczej) może towarzyszyć zarówno ból, jak i krwawienie. Bądźcie na to przygotowani i nie wstydźcie się tego, co naturalne i nieuniknione. To część waszej wspólnej historii.

Oprócz tej małej ściągi dotyczącej pierwszego razu, chciałabym, żebyście przede wszystkim pamiętali o tym, że najważniejszą kwestią jest wasza wola i uczucia wobec drugiej osoby. Tę gotowość na seks i na współżycie naprawdę czuć i sygnalizuje ją nie tylko wasze ciało, ale przede wszystkim głowa i... serce. Na pewno "czas na współżycie" nie jest w żaden sposób zdeterminowany wiekiem, w którym wypada to zrobić. Seks to was dwoje i każde z was ma być na niego gotowy, zamiast starać się na siłę go urozmaicać, zanim naprawdę się zacznie. Po prostu bądźcie na siebie otwarci, słuchajcie się uważnie nawzajem, ale przede wszystkim, słuchajcie siebie i swojego ciała. Ono naprawdę potrafi mówić. W dodatku dość prostym językiem.

Wszystkim tym, którzy są na początku swojej drogi związanej z seksem, pragnę dodać mnóstwo otuchy i wsparcia, bo wiem, jakie początki potrafią być trudne.

A jeśli znajdzie się na sali ktoś, kto ma jakieś wątpliwości i pytania lub chciałby się czegoś dowiedzieć, zapraszam do wysyłania maili (adres znajdziecie tu).

Powodzenia!

***

Tekst powstał we współpracy z Vision Group w ramach kampanii promującej edukację i świadomość seksualną.

***

Podobne wpisy

  • Virgo Fox

    szkoda, że nie było takich informacji w sieci gdy ja zaczynałam swoją przygodę z seksem…
    a już po kliku latach praktyki od siebie tylko mogę dodać, że najważniejsze to dobrze czuć się w trakcje jak i po wszystkim… bo seks to mega fun tylko potrzeba do tego odpowiedniej osoby.

    • krotkiporadnik

      Zgadzam się z Tobą :)

  • Kinga Mrożek

    Od czasu kiedy było głośno o Twoim blogu, jako o Blogu Roku, tylko czytałam Twoje wpisy, jednak z każdym jednym uświadamiam sobie coraz bardziej, jak dobre to są teksty. Nie sposób ich nie skomentować.
    Kolejny dobry, dojrzały, mądry tekst.
    Dołączam się do mojej przedmowczyni, faktycznie, szkoda że killa-kilkanascie lat temu nie było takiego dostępu do informacji.
    Chciałam się jeszcze odnieść do tego, jak określiłas wiek, w którym młodzi rozpoczynają współżycie. Sądzę,że w obecnych czasach ta granica wiekowa nieco się obniżyła, i moim zdaniem sięga to teraz przedziału 16-18 lat. Dużo się słyszy teraz o matkach licealnych. To wynika przede wszystkim z dużej nieświadomości młodych. A szkoda, bo teraz przy takim dostępie do informacji oraz np. przy takich tekstach jak Twoje, młodzież mogłaby śmiało dwa razy przemyśleć sprawę.
    Pozdrawiam! Do następnego napisania! :)

    • krotkiporadnik

      Bardzo, bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Co do statystyk wiekowych, opinie są różne. Wiek inicjacji seksualnej stale się obniża, ale wciąż grupą wiekową, w której najczęściej dochodzi do pierwszego seksu, jest grupa 17, 18 i 19 latków.

      Niestety, podejrzewam, że w momencie, kiedy młodzież się decyduje na ten dość poważny krok, górę bierze ciekawość i pokusa jakiejś tam dorosłości. Być może zabrzmi to głupio, ale wierzę, że 18-tka, pierwszy legalny alkohol, papieros, możliwość posiadania prawa jazdy i wizja ukończenia liceum (hohoho, jakaż to dorosłość) niewiele się w umyśle nastolatka różnią od pójścia z kimś do łóżka, które pewnie jest postrzegane jako kolejny etap do upragnionej i wymarzonej (choć naiwnej) DOROSŁOŚCI.

  • Łukasz

    Pisząc o pigułce po zapomniałaś o tym drugim działaniu, które traktowane jest jak aborcja, skoro doszło do zapłodnienia, a więc chcąc nie chcąc powstał nowy człowiek, którego mówiąc wprost zabijamy: „Jeśli jajeczko już się wydostało z pęcherzyka Graafa, a w wyniku stosunku doszło do zapłodnienia i komórka dopiero rozpoczęła wędrówkę do macicy, to tabletka nie dopuści do kolejnych podziałów w tej komórce, zagęści śluz w macicy, co uniemożliwi dalsze przemieszczanie się jajeczka. Zapłodnione jajeczko wędruje do macicy 4-5 dni.”. Uprzedzając pytania: tak, wiem że dzieje się to także często naturalnie, ale to tak jak z eutanazją trochę tylko skala i otoczka zupełnie inna

    • krotkiporadnik

      Łukaszu, lek o którym mówisz, to lek na receptę. Ten o którym mówię ja, ma inne działanie: przesuwa owulację, by plemniki zdążyły obumrzeć do czasu uwolnienia komórki jajowej. Jeśli do owulacji doszło zanim tabletka została przyjęta, to jej skuteczność jest zerowa. Kobieta więc ma takie same szanse na zajście w ciążę.

      • Łukasz

        https://portal.abczdrowie.pl/ellaone-co-naprawde-wiemy-o-tabletce-dzien-po czy chodzi Ci o tą tabletkę bez recepty czy o jeszcze inną? Na stronie wyraźnie jest napisane, że zapobiega zagnieżdżeniu zarodka…

        • krotkiporadnik

          Na stronie jednego portalu, a nie na oficjalnej stronie leku lub producenta leku (abstrahując od tego, że wcale nie jest tam nic wyraźnie napisane). Pozwól, że jutro dokładnie i merytorycznie odniosę się do informacji zawartych w tym artykule na cytowanym przez Ciebie portalu, bo to ważna kwestia i nie chcę jej pozostawić bez echa.

        • Martucha

          Radzę czytać ze zrozumieniem – „pigułka po” brana do 72 godzin po niezabezpieczonym stosunku seksualnym, nie działa „poronnie” czy „wczesnoporonnie”. Gdy dojdzie już do zapłodnienia – czyli połączenia komórki jajowej z plemnikiem – nie ma szans aby ten „nowy twór” będący poczatkiem, życia został z organizmu kobiety usunięty.

          Radzę poczytać o podstawach antykoncpecji zanim coś takiego się powie, choćby tu: https://www.teenzone.pl/antykoncepcja-awaryjna-77.html

          Niezeleżnie czy pigulka po działa jak progesteron czy jego przeciwieństwo, gdy już dojdzie do zapłodnienia – zapłodniona komórka jajowa zawsze się zagnieździ w macicy (pomijam sytuacje gdy z przyczyn natoralnych zostanie przez „macicę” odrzucona – a zdarza się to często).

  • Ewa Mucha

    Świetny tekst. !! Oprócz antykoncepcji pamiętajmy tez o równie ważnym aspekcie- wszelkich chorobach przenoszonych drogą płciowa, mysle ze wielu nastolatków kompletnie sobie z tego nie zdaje sprawy.

  • Kurczę, uwielbiam Cię! Sama trochę bloguje, ale od dłuższego czasu mam spory zastój. Studiuje dziennikarstwo i przeraża mnie światek mediów, w którym aktualnie króluje szokowanie, skandalizowanie i ogłupianie widza/czytelnika. Niestety im głębiej zapuściłam się w blogosferę zauważyłam, że tutaj jest tak samo… Najłatwiej „wypłynąć” pisząc coś kontrowersyjnego, głupiego lub obrzydliwego. Ty dajesz mi nadzieję, że pisząc mądrze, w wyważony sposób (a mimo wszystko piekielnie ciekawie!) też da się coś osiągnać! Chyba odkurzę w takim razie swojego blogaska i będę nadal regularnie wpadać do Ciebie po inspirację, go girl! ;)
    PS. W końcu ktoś pisze o seksie w nie seksistowski, wulgarny sposób. Kobito, jesteś wielka <3

  • Sabina D.

    Super post ! Od pewnego czasu cały czas sie zamartwiałam i popadłam w kompleksy bo ciągle porównywałam się do tych kobiet z pornosów, a mój partner ogląda je dość często. Dodałaś mi otuchy i, mam nadzieje, przestane się ciągle porównywać do tych kobiet.

  • Smutne jest to, że w Polsce seks jest tematem tabu. Brakuje nam edukacji seksualnej – tak totalnie i do szpiku kości. Faceci oglądają pornografię i rozmawiają o „ruchaniu”, przepychwalają się swoim „przebiegiem”… a większość z nich nie ma pojęcia o seksie. Dobrze że powoli wychodzimy świadomością z mentalnego średniowiecza. :) Fajny post. Fajnie piszesz. Chyba pierwszy damski blog który zacznę śledzić. Pozdrawiam.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress