Nazywam się Justyna Mazur i skłamałam.

 

Ten poradnik wyszedł dużo dłuższy, niż zakładałam, ale to podobno zaleta, bo jest co czytać, gdy się tu jakimś cudem trafi. 

 

Urodziłam się w 1986 roku w Zabrzu i do 19. roku życia w nim mieszkałam. Przez te 19 lat wykształciła się we mnie wielka miłość do miasta, widoków z dziesiątego piętra i bloków z wielkiej płyty. Po maturze wyjechałam do Krakowa na studia. Miało być pięknie, lecz od 2005 roku moje życie, jakie dotąd znałam, zaczęło się rozsypywać, by w lipcu 2006 roku runęło z hukiem.

 

Po śmierci mojego Taty (która sama w sobie była traumatycznym przeżyciem), okazało się, że wszystko, co dotychczas uważałam za pewnik jest kruche, nietrwałe i że rzeczy nie są takimi, na jakie wyglądają. Nie potrafiłam odnaleźć się w tym nowym świecie, w którym nic nie przypominało znanego mi dobrze życia.

 

I tak rozpoczął się wieloletni okres, w którym niezależnie od tego, co się działo, pierwszą rzeczą, którą robiłam po przebudzeniu się było zadanie sobie pytania: Kim ja właściwie jestem? Jaka jestem? Jak mam się tego dowiedzieć?

 

Odpowiedzi szukałam wszędzie tam, gdzie nie powinnam: w przypadkowych osobach, z którymi wchodziłam w powierzchowne "przyjaźnie", w związkach, nad których sensem nigdy się nie zastanawiałam, w nieodpowiedzialnym zachowaniu. Ukojenie zaś przynosiło mi jedzenie, robienie kompulsywnych zakupów oraz tworzenie, w szczególności pisanie.

 

Po sześciu latach gubienia się, jakimś cudem było mnie stać na trzeźwy ogląd sytuacji, a wyglądała ona nieciekawie. 26 lat, toksyczny związek, kiepska praca, wypłakane oczy i brak najmniejszego pojęcia na temat tego, jak może wyglądać moja przyszłość o ile jakimś cudem niebawem nie umrę z nieszczęścia.

 

Tak trafiłam na terapię, która początkowo nie zmieniała mojego życia tak, jak tego oczekiwałam, ale dała mi kilka wytrychów, którymi otworzyłam ograniczające mnie kajdanki. Rzuciłam Kraków, wróciłam na Śląsk i zamieszkałam z moją Mamą. Przez dwa lata przerzuciłam kilka zalegających w głowie ton gnoju. 

 

Zmieniło się wszystko. Polubiłam siebie i się ze sobą zakumplowałam. Wyprostowały się trudne dotychczas relacje z bliskimi. Pozbyłam się większości strasznych kompleksów, mimo, że od roku utrzymuję mój wagowy rekord przekroczonej osiemdziesiątki. Przede wszystkim jednak odkryłam kilka bardzo ważnych rzeczy. Wiem, że prawie wszystkie nasze problemy zaczynają się w naszej głowie i to od niej warto zacząć wszystkie zmiany. Wiem też, że ludzie się zmieniają, jeśli tylko sami tego zechcą. Wiem też, że najgorzej o sobie myślimy my sami, nie zaś otaczający nas ludzie.

 

Terapię skończyłam w kwietniu 2016 roku i uważam je za moje największe życiowe osiągnięcie. Po raz pierwszy zrobiłam coś sama dla siebie od początku do końca.

 

Mimo, że terapia skończona, zmiany dzieją się nadal. Właśnie przeprowadziłam się do Warszawy i zrobiłam to z miłości. Jeszcze cztery lata temu nie uwierzyłabym, że kiedykolwiek będę zadowolona z życia.

 

Blog to zapis tej drogi do siebie i odkryć, których w jej trakcie dokonałam. Są też przemyślenia, recepty na, rady i dużo, dużo szczerości. Na to jedno zawsze możecie tu liczyć.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress