wróć do krótkiego poradnika

Nauczyć się wszystkiego

Miewam koszmary. Nawet dość często. Wczoraj na przykład utonęłam na promie z Gdyni na Hel, przedwczoraj w tłumie zgubiłam na zawsze mojego kuzyna, a dzisiaj miałam ten najgorszy z możliwych koszmarów: wracam do liceum i okazuje się, że jest maj lub czerwiec, a ja nie byłam na ani jednej lekcji matematyki, a pani z muzyki już dała mi jedynkę na zakończenie. Jak to teraz rozwiążę? Pójdę błagać o drugą szansę? Jak to powiem mojej mamie? 

Często po nocach zakrapianych takimi snami, mam spory pęd do wiedzy. Na przykład przypominam sobie, że nigdy nie nauczyłam się na pamięć mapy USA. A skoro miałabym się już uczyć mapy, to może fajnie by było ogarnąć co nieco z temtejszej kultury i ogólnej sytuacji, by lepiej rozumieć gagi w "Simpsonach" i "Family Guy'u"? 

Dlaczego nigdy nie nauczyłam się porządnie żadnego drugiego języka obcego? Trochę znam niemiecki, trochę francuski, a włoski już kompletnie wyparował. 

A może joga? Skoro pokonałam już treningowy lęk i nie wstydzę się chodzić na siłownię i trzęść się przy podnoszeniu coraz ciężych hantli, to może czas na jakieś ćwiczenia poprawiające moją grację i ogólną koordynację ruchową?

Może przy okazji jeszcze zaliczyłabym jakis kurs Photoshopa, albo przebranżowiła się na dobre? 

Te wszystkie huczące w głowie pytania postanawiam dziś posegregować i korzystając z wolnego dnia, rozpocznę naukę czegoś nowego. Bo najbardziej przeraża mnie myśl, że nie zdążę się nauczyć w życiu ważnych rzeczy i umrę wyjałowiona.

Zacznę od skończenia książki. A potem będzie mapa Stanów.

  • Fox

    Hej. Ja dla własnego rozwoju wymyśliłam sobie taką osobista strategię, roboczo nazwaną „człowiek miasto”. Zasada jest bardzo prosta: porównujemy w wyobraźni własne funkcjonowanie do funkcjonowania miasta, np.

    * stopień posprzątania miasta, śmietniki służby komunalne, zieleń miejska – odzwierciedlają nawyki higieniczne, dbanie o siebie, depilacje np. i sprzątanie wokół,
    * ratusz – czy ma zegar u góry, ile pięter, jak wygląda administracja – zarządzanie sobą i czasem,
    * szpital/punkt apteczny – znajomość pierwszej pomocy/ziołolecznictwa/rehabilitacji/pomocy sobie lub innym z dolegliwościami somatycznymi,
    * obronność – znajomość retoryki, erystyki, sztuk walki, asertywności, umiejętność bronienia się przed krytyką lub zapewienia sobie komfortu psychicznego
    * mapy/drogowskazy – orientacja w terenie, wiedza geograficzna/ o przepisach ruchu,
    * ambasada – znajomość języków obcych
    * transport – umiejętność prowadzenia pojazdów
    * uniwersytet – nauka,
    * biblioteka – czytanie, kino/teatr – oglądanie, konsumpcja sztuki
    * restauracje – skille kulinarne
    * wystawy, redakcje- działalność graficzna/copywriterska/pisarska itd. w zależności od zainteresowania
    * historia miasta – historia życia, czy wesoła czy smutna, czy atrakcyjna, czy nieciekawa, czy celebrowana czy pomijana
    * kluby, siłownie, boiska – rozwijanie umiejętności muzycznych i sportowych
    * pogoda w mieście – aura jaką roztaczasz, Twoje usposobienie, stosunek do innych ludzi
    * elektrownia – kwestie hobby, odpoczynku, wszystkiego co daje energię i siłę dla dalszych działań
    * budżet miasta – praca, zarządzanie pieniędzmi
    * schroniska, fundacje – działalność wolontaryjna, bezinteresowna, dawanie siebie innym lub jakaś ukryta supermoc związana z pomaganiem

    Weryfikuję to w taki sposób, że opisuję siebie jako miasto, czytam opis tego miasta i wyobrażam je sobie, zadając pytania – czy chcę tam mieszkać? Jaka jest w nim atmosfera? Czy ludzie chcą je odwiedzać? Czy czymś ich przyciąga?

    I spisuję niedostatki: niekomunikatywni mieszkańcy (small talk to moja pięta achillesowa), słaba obronność, ratusz bez zegara (niepunktualność), transport wyłącznie rowerowy, zero drogowskazów, nie ma banku, cała ambasada poszła na L4.

    I plusy: dużo galerii, redakcji, restauracji, życie kulturalne kwitnie, schronisko jest, miasto posprzątane bez szału ale elektrownia działa pełną parą i jest w miarę słonecznie.

    Owocuje to dziwnymi wpisami w notatniku w stylu: „wybuduj klub”, „awaria elektrowni” czy „zieleń miejska”, ale ja w myślach już umiem poruszać się po tym wyimaginowanym mieście, widzieć, co wymaga remontu, a w ramach bonusu raz na jakiś czas rysuję sobie jego mapę z zaznaczeniem, co ostatnio rozbudowałam/wybudowałam.To taka trochę gra strategiczna, tyle, że bez gry, bo jesteś prezydentem samej siebie.

    Spróbuj opisać siebie w ten sposób :)

    • REWELACJA!!!

      Czy mogę udostępnić ten komentarz na FB? Jest cudowny!

    • Kamil Dyluś

      Ale mega opcja !! Super pomysł :)

  • Kamil Dyluś

    Ostatnio mam tak samo :P a dziś dzień wolny więc może będzie okazja :)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress