wróć do krótkiego poradnika

Najgorsze godziny tygodnia

To bez wątpienia niedzielne wieczory. Że jak to już koniec, że ledwie piątek się zaczął, a za dwanaście godzin już zaczyna się kolejny najn-tu-fajf. 

Nie należę do wyjątków i nie cierpię niedziel. Nawet, wtedy, kiedy pracuję w domu. Wizja końca okresu ochronnego, w trakcie którego nie dzwoni nikt z banku, nie przychodzą maile z prośbami o jeszcze jedną poprawkę, nie trzeba nic załatwiać, jest zawsze przytłaczająca.

Niedziela ma też to do siebie, że uświadamia zmarnowany czas, bo przecież mogłam w ten weekend odwiedzić muzeum, do którego jeszcze nie zdążyłam pójść, zamiast leżeć w łóżku i oglądać "Ukrytą prawdę".

Taka rola niedzieli, że uświadamia, jak wiele czasu się wypierduje w kanapę nie tylko w weekend, ale i tak ogólnie w życiu.

Z drugiej strony i łóżko, i szmira z vod nie jest najgorsza, jeśli służy odmóżdżeniu po całym tygodniu działania w pełnym skupieniu. Tylko potem jakoś trudno się z tego łóżka w poniedziałkowy poranek wyrwać.

  • marta

    Moim dzisiejszym osiągnięciem było wyjście do Lidla. I zebranie prania z balkonu. I ani o krok nie przybliżyłam się do wynalezienia lekarstwa na raka.

  • Sama Cierpię niezmierni w niedzielne wieczory, w szczególności gdy cały weekend robię projekty na studia i wiem, że znów nie zdążyłam się odmóżdżyć.

  • Ciekawe… coś w powietrzu wisi? Trochę w innym kontekście, ale u siebie napisałem dziś, że nie cierpię weekendów, tego „Jak tracę kolejne minuty, godziny bez żadnego sensu i powodu”

    • To chyba znak naszych czasów. Nie dajemy sobie prawa do nicnierobienia, bo wszystko, co robimy, powinno mieć sens, cel, być pozyteczne, rozwijać… Wszyscy do jakiegoś stopnia na to cierpimy, choć staram się z tym walczyć.

  • Cyanna

    Niedziela wieczór – też nienawidzę tej pory, tych kilkunastu godzin, które dzielą mnie od początku kolejnego nowego tygodnia. O tej porze uświadamiam sobie jak wiele rzeczy miałam i mogłam zrobić w weekend.

  • Justyna, blog wygląda świetnie!

  • Gosia

    Ja ostatnio mówię basta! W niedzielę nie myslę o pracy, a szczególnie w niedzielę wieczorem. Niedziela wieczorem to czas na ostateczny relaks. Wanna, film, spacer czy poprostu łóżko i spać ;) i jest łatwiej. Nietylko w tą nieszczęsną niedzielę ale też w poniedziałek rano :) Tylko o ubraniu staram się pomysleć, żeby się nie wkurzać przed szafą. Cała reszta może poczekać na poniedziałek.
    Przyznaję że takie podejście staram się wprowadzić od niedawna i sama jestem zaskoczona jak jest mi lżej jak nie żałuję czasu który minął.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress