Krótki przewodnik po złych facetach

30 stycznia 2014 Blog
Rozmawiałam ostatnio ze znajomym o facetach, lub raczej o ich braku. Oglądaliśmy sobie tych, którzy robią na nas wrażenie: tutaj samodzielny trzydziestoparoletni, tam jakiś ogarnięty podróżnik, do tego jeszcze smagany wiatrem pracownik mediów. Wszyscy z pasją, zadbani, widać, że pierwsza liga. Trochę sobie marzyliśmy, że przydałoby się poznać w końcu kogoś, kto zmiecie nas z nóg. Wiecie, kogoś takiego, przy kim kolana uginają się same i nie za bardzo chcą się prostować. No i tak odpływaliśmy sobie w tych marzeniach, zagrzewając się do tego podboju miłosno-erotycznego kosmosu, kiedy znajomy powiedział:
Nie dla psa kiełbasa. Ja będę miał pewnie jakiegoś Mirka, albo Czarka, lub Dawidka, który ma problemy psychiczne i przyjechał z Podkarpacia.
Co więcej (przy całym szacunku dla mieszkańców Podkarpacia, Mirków, Czarków i Dawidów), jestem skłonna uwierzyć, że tak będzie. Od słynnej publikacji dwóch dziennikarek w Wysokich Obcasach, które wiosną pytały gdzie się podziali prawdziwi mężczyźni, oraz od tekstu Andrzeja Tucholskiego o podobnym wydźwięku, zaczęłam się zastanawiać nad tym, co właściwie z facetami jest nie tak? Ostatnio oliwy do ognia dolał Szczepan Twardoch w wywiadzie u Łukasza Jakóbiaka, mówiąc, że współczuje kobietom, które często są fantastycznymi osobami, a na swojej drodze spotykają wręcz strasznych mężczyzn. Twardoch mówił tam też, że interesujących facetów dużo trudniej spotkać, co w przypadku kobiet jest powszechnym zjawiskiem. I wtedy zobaczyłam reklamę Volvo, w której Mężczyzna jawi się jako najcudowniejsza istota na ziemi. Wojownik, myśliwy, mąż, ojciec, samotnik. Twarda skóra, a w środku wspaniałe wnętrze pełne ciepła, miłości i pasji. Taki Mężczyzna, który jest silniejszy, niż skała. Takich facetów dziś nie można spotkać - powiedziałam do innego znajomego (Weiss Szymon), który trochę się ze mną zgodził, ale dodał też ważną rzecz: dzisiaj nie ma już takiego zapotrzebowania na testosteron. Mężczyzna nie musi być już taki męski, bo nie ma ma ani wojny, ani kataklizmu, by musieć o coś realnie walczyć. No dobra, skoro takich facetów jak ten wspaniały z reklamy Volvo niby nie ma, a fajni są pożenieni, albo pochowani w norach, to jakich facetów spotykamy najczęściej? Lebioda Wiążąc się z lebiodą, możesz być pewna, że wszystkie decyzje będziesz musiała podejmować sama. Co zjecie, co kupicie, gdzie pójdziecie, co zamówicie w restauracji, gdzie spędzicie weekend. Wszystko będzie mu obojętne, ale i tak przy podejmowaniu przez Ciebie decyzji zapewne zastęka. Urwie się haczyk na ręczniki, albo zatka się muszla, do której lebioda lubi wyrzucać zbyt dużo kociego żwirku? Możesz być pewna, że zaraz zanurkujesz ręką po łokieć w gnojówce i ręcznie odetkasz odpływ. Lebioda powie na pewno, że nie wie jak robi się TAKIE rzeczy, w związku z czym nawet nie spróbuje zrobić czegokolwiek. Lustro Facet z takim poziomem niedowartościowania i taką ilością kompleksów, że żeby poczuć się lepiej, wpędzi w nie swoją partnerkę. Będąc pogodną i radosną dziewczyną, zaczniesz nagle odkrywać jak bardzo jesteś beznadziejna. Nagle się okaże, że jesteś niepohamowanie nerwowa, że nie powinnaś wyrażać swojego zdania, bo zwyczajnie jest ono głupie i niewarte uwagi. Zaczniesz widzieć złe cechy w innych ludziach, ale przede wszystkim w sobie, przez co będziesz się czuła coraz gorzej. No, i to jedyny łaskawca, który zdecydował się na takie szaleństwo, jak bycie z tobą, bo ciebie przecież nikt nie chce. Zakuta pała Facet, który robi głównie jedną rzecz: nienawidzi. Sąsiada, jakiegoś znajomego, jakiejś drużyny, ciot, konfidentów, zakupów, Arabów, tolerancji, superpartii, twoich koleżanek i znajomych, sałatek oraz całej szerokiej gamy pedalskich rzeczy, których on nigdy nie zrobi. Do takich rzeczy zalicza się między innymi kupienie tamponów, lub podpasek dla kobiety w potrzebie, albo zjedzenie lodów z kolorową posypką. Bufon Poznajesz go i masz wrażenie, że to książę z bajki. Niezależny, pewny siebie, czarujący, z gestem i swoją opinią w każdym temacie. Umawiacie się na randkę, po której jesteś nawet zadowolona, ale po chwili się orientujesz, że on poza twoim imieniem nie wie nic na twój temat. Za to ty wiesz wszystko: co ostatnio kupił i za ile, czym jeździ, gdzie był w wakacje i jaki alkohol pił na spotkaniu z przyjaciółmi i dlaczego zostawił ostatnią kobietę. Znasz pobieżnie jego poglądy, bo już wszystkie raczył ci wygłosić. Na drugiej randce widzisz to już jak na dłoni - facet jest zapatrzony w siebie i w dupie ma wszystko poza sobą i udawaniem człowieka o wysokiej pozycji społecznej. Kiedy próbujesz odmówić kolejnego spotkania, na którym znów najprawdopodobniej obrazi kelnerkę za byle pierdołę, bufon się obraża i żegna cię wiązanką na temat twojej beznadziejności i zdaniem, że “i tak nic by z tego nie było, bo mu nie pasujesz”. Narcyz Od bufona różni się tym, że jest mniej butny i bardziej wrażliwy. Na swoim punkcie. Wygląda jakby wyszedł spod prysznica. Włosy przemyślane, zarościk zasiany odpowiednio, ubrania dobrane w każdym szczególe, biżuteria też u niego występuje. Widać, że na zakupach spędza dużo czasu. Jeśli coś o sobie mówi, to zazwyczaj to, jaki jest wymagający. Ludzie go rozczarowują, zawodzą i nie spełniają jego oczekiwań. Narcyz uważa się za człowieka bardzo zdolnego i niezwykłego, co też bez przeszkód artykułuje (serio, tak to się pisze?!). Typ podrywu ma raczej słodki: randeczka, wineczko, różyczki, wieczorek, spacerek, całowanko, kinko, rączka. Spróbuj nie ulec jego urokowi w stopniu go zadowalającym, a zawali ci skrzynkę pretensjami z tego tytułu. W końcu masz go podziwiać, nie? Pan Mąż Naturalnie nie twój. W dodatku zazwyczaj bardzo przystojny (bo już zaklepany). Napisze, zagada, spyta co słychać. Hm, czujesz się lekko dziwnie, gdyż albo go w ogóle nie znasz, albo znasz go bardzo pobieżnie i nawiązany kontakt cię zwyczajnie dziwi. Jesteś uprzejma, bo po co robić kwas, poza tym, obiektywnie on nie robi nic złego. Kiedy proponuje ci spotkanie, zaczynasz się zastanawiać, czy może ci się nie wydawało z tą żoną. Kiedy on już ciśnie o spotkanie, zadajesz mu pytanie: “A co na to twoja żona?”. Pan Mąż wtedy mówi, że z żoną mu się dobrze układa, że żona nic nie wie, bo i po co, skoro “tylko piszemy”. Spławiasz gościa i to naprawdę konkretnymi i stanowczymi argumentami. Okazuje się jednak, że ten typ faceta reaguje na te odmowy, jak na wyzwanie i zaczyna cię już ordynarnie podszczypywać. Jedyne, co pomaga, to postraszenie rychłym rozmówieniem się z żoną. On się w końcu odczepia, a ty zaczynasz myśleć, że wszyscy mężowie są takimi złamanymi frajerzynami. Książę Ten ujawnia się, gdy jest za późno, bo już zdążyliście razem zamieszkać. Książę nie robi w domu nic, bo żyje w przekonaniu, że wszystko samo się robi. Nie przeszkadza mu więc obrośnięta kamieniem i plwocinami umywalka, brązowa krecha w klozecie, brak papieru, przepełniony kosz, śmierdząca lodówka, mole w szufladach, zacieki na szklankach, naczynia w zlewie gnijące. Ma świetnie wyposażone mieszkanie, które wygląda jak po ewakuacji Prypeci w 1986. W dodatku Prypeci tej nie widzi, bo od dwóch lat nie mył okien. Gnój i pogorzelisko zupełnie mu nie przeszkadzają do momentu, kiedy zaczniesz się za nie zabierać. Wówczas książę używa magicznych słów: “moja mama”. Po tych dwóch słowach możesz dolepić sobie każą końcówkę: ”pierze inaczej”, “inaczej przyprawia”, “lepiej robi”. Do tego, kiedy już udaje ci się doprowadzić chatę do porządku, książę (jako pan swojego królestwa) zaczyna wprowadzać żelazne zasady, które z logiką mają tyle wspólnego, co Macierewicz. Nigdy jednak sam nie zrobi niczego, co tak namiętnie komentuje i krytykuje, gdy robisz to ty. Jeśli masz możliwość wakacji w innym lokalu mieszkalnym, dla zdrowia psychicznego urządzaj je sobie jak najczęściej. Gwarantuję, że za każdym razem zaliczysz taniec radości i posmakujesz rzadkiego uczucia wolności. Żul / Menel Poczujecie, kiedy go spotkacie. Uwierzcie mi. Napalony Główna jego motywacja do związku z tobą, to ruchanie. Nie, nie seks. Ruchanie. Kiedy jesteś obok, jego ręce są wszędzie, niezależnie od tego, gdzie jesteście. Sklep, przystanek, tramwaj, samochód czy mieszkanie. Oczywiście, jest to miłe działać na kogoś w taki sposób, lecz po pewnym czasie zaczynasz się zastanawiać, czy to ty, czy to jego nakręcony mózg powoduje, że nie chce mu się bzykać tylko wtedy, kiedy śpi. Seks na pewno jest urozmaicony, ale o twoich potrzebach gość przypomina sobie od wielkiego dzwona. Twoje własne życie przy nim przestaje być twoje, a staje się zbiorem sytuacji, w których on może cię wziąć. Taki facet to zbrodnia, bo, jeśli nie jesteś nimfomanką, seks zaczniesz traktować jak przykrą konieczność. Strateg O 8:00 wychodzimy, więc wstań o 7:15, bo trzeba jeszcze zjeść śniadanie. Chciałbym wiedzieć, o której skończysz, bo umówimy się wtedy na zakupy w Biedronce, to złożymy się po połowie, przyniesiemy zakupy do domu, a potem pójdziemy pobiegać i na basen. Potem ja muszę robić projekt, więc ty będziesz mogła na przykład poczytać coś, tylko błagam, nie oglądaj serialu, bo to marnowanie czasu. Nie można marnować czasu. Co? Nie, no weź się nie wygłupiaj. Przecież ten blog to żal. Psychologii się poucz. Życie z nim (jak wszystko, co robi), to obowiązek. Kiedyś wydawało ci się, że jesteś w stanie wnieść do jego planu trochę radości i spontaniczności, ale on na słowo spontaniczność reaguje tak jak byki w kreskówkach - puszczając nosem parę. Kiedy nie ma planu panikuje. Dlatego wasze wakacje to koszmar. Pięć minut po przyjściu na plażę, już się kręci, sypie na ciebie piasek, pyta o której idziecie i co teraz będziecie robić. Bez planu czuje się jak ćma w kloszu - zagubiony, zagrożony, zdenerwowany. Jeśli decydujesz się na życie z nim, to już w tej chwili wiesz, jak będzie ono wyglądać. Od linijki Buty: zimowe, do garnituru, sportowe, na co dzień, na imprezę. Kurtki: zimowa, do kościoła, na co dzień. Koszule i koszulki: do garnituru, do pracy, na co dzień, ze śmiesznym nadrukiem na imprezę, do zniszczenia. W lodówce: parówki na śniadanie, jajka, ketchup, majonez, paprykarz, słoiki od mamy, danie z niedzieli od mamy przywiezione. Od poniedziałku do piątku budzik na 7:00, o 7:47 wyjście z domu. W pracy jada bułkę z żółtym serem. Zawsze o 13:00 idzie na stołówkę zjeść dwudaniowy obiad z kompotem. Zawsze do biura wraca z jabłkiem, bo socjal każe dawać pracownikom witaminy. On tych jabłek nie je, ba, nawet ich nie lubi, ale zawsze zabiera ze sobą, bo jak dają, to brać trzeba. Poczucie humoru: niewykryte nawet przez pracujących z nim od kilku lat kolegów. Na biurku porządek, ani jednej zbędnej rzeczy. W pracy pije tylko wodę i to w firmowym kubku, który dostał pierwszego dnia w korporacji. Kawy i herbaty nie pija, bo albo nie lubi, albo nie przynosi do pracy, bo ktoś mu zabierze (mimo, że nie zabierze). Jeśli rozmawia, to tylko o pracy i tylko, gdy ma jakieś pytania. Stresuje go wykonywanie telefonów. Mieszka w wynajmowanym pokoju z obcymi ludźmi, lub w akademiku. Pije piwko w studenckich knajpach typu stół i krzesła, darty, bilard i Coma w tle. Nie więcej, niż dwa na wieczór. Wychodzi punkt 17:00. Jabłko zabiera do kieszeni. Biznesmen Tu załatwi, tu pozna, tam się spotka, tu coś zarobi, tam zainwestuje. Raz mu się zwróci, raz trochę wtopi, ale dzięki kilku prawdom życiowym, które wyznaje (kto nie próbuje, ten nie zyskuje, raz na wozie, raz pod wozem, kto nie ryzykuje, nie pije szampana), jest nie do zdarcia. Jeździ wypieszczonym leciwym samochodem z mnóstwem niepotrzebnych gadżetów. Ubiera się kiepsko, aczkolwiek w konkretnym stylu. Ma mnóstwo kumpli, z którymi spotyka się w miejscach typu: parking, pod blokiem, zjazd na autostradę, szczere pole, kebab. Ceni sobie dobrą zabawę w weekend. Wybiera wówczas dyskotekę, karaoke lub wycieczkę do centrum handlowego. Latem przepada za grillami na działce. Urlopy spędza nad jeziorem w promieniu 40km od domu, niezależnie od tego, jaką krainę geograficzną zamieszkuje. Bywa spontaniczny: wtedy wraz z kolegami zdejmuje koszulki i tańczy wykonując rękami ruchy jakby nawijał na nie wełnę. Na urodziny kupi ci łańcuszek, kolczyki, maskotkę, lub kurewską bieliznę z New Yorkera. Kontroler Boże, strzeż. Poza tym, że uprzykrzy ci całe życie, to facet naprawdę nie ma żadnych większych wad. Kochasz go, on ciebie, jest zabawny, może nawet jest zaradny i samodzielny. Problem ma jeden, za to wielki: jest zajebiście zazdrosny. Masz pracę? No, spoko, bylebyś za dużo nie gadała z kolegami. Najlepiej powiedz od razu, że masz faceta, ok? Ten Michał jest jakiś śliski - widziałem jak się na ciebie gapił, jak cię odbierałem z pracy. Piwo pracownicze? No ok… idź, ale nie pij. Wieczór z koleżankami? Ok, ale bądź grzeczna! Błagam!!! Hm, przyszliśmy na tę imprezę RAZEM, ale widać gówno to dla ciebie znaczy, skoro wolisz gadać z innymi, niż ze mną. Spoko, baw się, nie przeszkadzaj sobie. A co ty tak siedzisz z tym telefonem? Weź pokaż! Nie chcesz? Widać masz coś do ukrycia… O czym gadałaś z Anią? W sensie kim jest ten Tomek? Nie, nie czytałem ci poczty, chciałem coś sprawdzić i mi samo wyskoczyło. Aha, ok, chcesz zostać dłużej? Nie ma sprawy, więcej już nie będziesz nigdy musiała o mnie myśleć. To koniec. Niezdecydowany Fajny. Naprawdę fajny. Gadacie ze sobą dniami, kiedy się nie widzicie, piszecie do siebie bez przerwy. On wolny, ty wolna, on szuka, ty też chcesz znaleźć. Randka, jedna, druga, trzecia, wszystko pięknie. Nagle odprowadzając cię do domu, on mówi, że nic z tego nie będzie, bo jest jakaś inna. Serduszko ci się kruszy, ale trzymasz się dzielnie i mówisz, że nie ma problemu. Przepłakujesz wieczór i trawisz tego kosza z księżyca przez kolejne tygodnie. Oswajasz się z sytuacją, zapominasz, że miesiąc temu coś sobie wyobrażałaś, a on nagle postanawia się z tobą znów umówić. Możesz odmówić, ale wyjdzie wtedy, że ci na nim zależało. Spotykasz się, jest przyjemnie. Po spotkaniu on śle miłe SMSy. Zaprasza cię na kolejne spotkanie w sytuacji typowo randkowej. Ok, jesteś już prawie pewna, że jednak będzie z tego chleb, bo wszystkie obiektywne znaki na niebie i ziemi na to wskazują. I co? I gówno. Facet do znudzenia bawi się w sprzeczne sygnały: mówiąc nie, kiwa głową na tak i odwrotnie. Mimo, że go bardzo lubisz, wkurwia cię ten fakt, tym bardziej, że chłop ma zasadę nie kumplowania się z atrakcyjnymi dziewczynami. Poczucie własnej wartości masz zachwiane, sytuację nieznaną, a od faceta nic nie wyciągniesz, bo taki zamknięty w sobie. Zazwyczaj jest w późnej dwudziestce, ma złą pracę i nic ze sobą nie robi. A, nie, przepraszam, właściwie robi: nie podejmuje decyzji. No i jest jeszcze jeden bardzo powszechny gatunek: Ideał Ale gej.

Podobne wpisy

  • Iga

    Ostatni punkt – so true! :P

  • Boomer

    A jak jakiś wolny i niepasujący do żadnej z powyższych kategorii, to brzydal…? ;)

    • Justyna Mazur

      Myślę, że na przykład tzw. Fajny Facet :)

      • Boomer

        To obyś jak najczęściej właśnie tych fajnych spotykała, bo jak widać już za wielu słabych poznalaś, skoro powstał ten tekst ;)

        • Justyna Mazur

          Nie wszystkich doświadczałam jako ich partnerka (stety?), natomiast myślę, że w życiu fajna jest ta różnorodność, kiedy się ją dostrzeże spoza skostniałych schematów :)

          • Boomer

            dlatego napisałem „jak najczęściej”, a nie „zawsze” ;)

  • Jakie to przewidywalne. Dziewczynka narzekająca na to, jacy chłopcy są źli i jak bardzo nie ma na świecie księcia…

    • Justyna Mazur

      No tak, w końcu nie łatwo jest być mężczyzną w świecie rządzonym przez kobiety… ;) To jest wpis o bardzo często spotykanych typach facetów, a nie o facetach w ogóle :) Cała reszta to fajni cudowni mężczyźni.

      • Widać w złych kręgach się obracasz :) Przerzuć się z „facetów” na „mężczyzn” ;)

        • Justyna Mazur

          Ja z największą przyjemnością to zrobię, co z resztą praktykuję poprzez aktywne czekanie na ścisk w żołądku, zamiast wchodzić w być może rokujące relacje z chłopcami:)

          • Chłopcy to się nadają co najwyżej do gry w kapsle moja droga :)

          • Justyna Mazur

            Fair enough. Kto to jest mężczyzna w takim razie i jak go poznam, jeśli go spotkam?

          • Skrobnij maila, to popiszemy na ten temat. Tutaj mogłoby zabraknąć miejsca i cierpliwości… Niestety dzisiaj spotkać mężczyznę jest dość trudnym zadaniem.

          • kinagi

            A ja napiszę tak, choć będzie to dziwne.
            Facet… facet ma śmierdzieć potem, smarem, gumą.
            Ma wiedzieć do czego jest łopata i jak przyciąć drzewka w ogrodzie.
            Facet ma wiedzieć kiedy jego kobieta potrzebuje masażu pleców, a kiedy wypadu na zakupy.
            Facet ma mieć zasady i sprecyzowaną hierarchię wartości.
            Ma zajmować się dzieckiem i ma ono być dla niego wszystkim.

            W każdym opisie jest coś z prawdziwego faceta, nawet tego że „pedzio”.
            Jak go poznać… na 100% będzie miał brud pod paznokciami, będzie w swoich ulubionych, zapewne w zniszczonych(okiem kobiety) ciuchach, raczej nie będzie szarmancki bo nie będzie liczył na numerek.
            Gentelmanem będzie w 30%, bo kobieta warta uwagi ma siobię radzić sama a nie szukać byle kogo do pomocy…

            Można by pisać długo, bardzo długo, ale w skrócie.
            Macie przegwizdane! bo mało już nas zostało…

  • Tomasz

    Baby… Jak to dobrze przeczytać, to przecież ten tekst jest świetną autoironią. Najpierw, że brakuje prawdziwych mężczyzn, a później ideał… gej. Podejrzewam, że strzela męskością na lewo i prawo. Czytając te „typy” to jeszcze nie spotkałem gościa, który nie miałby jakiejś wady – ale o to chodzi prawda? O to, że ma nie mieć wad, bo każda wada to ułomność, która neguje wszystkie pozostałe cechy. I wracamy do mitu księcia z bajki na białym rumaku. Przy okazji pewnie i tak coś by Wam przeszkadzało.

    W skrócie – mężczyźni są, mężczyźni się starają, ale Wy jesteście na tyle stuknięte, że kręcicie nosem na wszystko. Gdyby faceci zaczęli kręcić nosem na to, że u Was jest trzy kilo za dużo, kolor włosów nie ten, jedna albo druga nie potrafi gotować, nie potrafi zająć się domem, pod płaszczykiem równości płci – wykpiwa się od wszystkich zadań. Powoli zaczynam rozumieć gejów, dlaczego te „ideały” zamiast Was wolą swoją płeć…

    • Justyna Mazur

      Tomasz, w tym co mówisz, jest sporo racji, nawet bardzo dużo. Kobiety nie fascynują mnie tak bardzo jak mężczyźni, ale gwarantuję, że taki sam tekst, o ile nie dłuższy, mogłabym poświęcić właśnie im. Jest jeden problem – nie wchodzę w związki z kobietami i nie potrafię ich w ten sposób oceniać.

      Ten tekst jest w dużym stopniu ironiczny, a cechy wielu z tych typów, mogłabym przecież tak samo zastosować nie tylko do innych kobiet, co do samej siebie. Kwestia tego, czy te cechy są dominujące, czy są tylko jakąś częścią składową faceta.

      Poza tym, tytuł sam sugeruje, że jest to przewodnik po „złych” facetach, a nie po facetach w ogóle :) Przecież, jak dobrze pójdzie, to któremuś z Was urodzę dziecko i to z największą przyjemnością!

      PS.
      „Gdyby faceci zaczęli kręcić nosem na to, że u Was jest trzy kilo za dużo…” – to jest właśnie to, co u facetach niestety spotykałam najczęściej ;)

      • Agata N

        przydałby się w takim razie do kompletu przewodnik o „dobrych” facetach żeby załagodzić emocje niektórych :P
        przerażające to trochę dla mnie, że tylu „złych” istnieje (choć oczywiście wiem co ten tekst miał na celu i wiem, że nie było tym ukazanie braku fajnych zdrowych facetów).

  • PK

    Dobra notka :) Kontroler i Strateg moi ulubieńcy.

  • Ja to sama jestem mieszanką wszystkich tych typów, z lebiody mam najmniej bo nonstop zajmuje się mniejszymi lub większymi pracami remontowymi w domu :D

  • Pan 923

    Podeślę link mojej kobiecie, ciekawe jak mnie opisze XD

    Artykuł bardzo mi się podoba, pomaga zaobserwować cechy niepożądane i je subtelnie wypleniać :)
    Generalizować nie lubię, zatem w sprzeczki „są tacy są inni” wdawać się nie będę.
    Powodzenia wszystkim ludziom w znalezieniu kogoś odpowiedniego ;)

    • Pani Szatan

      Mężczyzna podesłał, ja przeczytałam, artykuł bardzo się spodobał.
      Powiedzieć własnemu mężczyźnie, że jest gejem – tego jeszcze nie było :D.
      Pozdrawiam :).

  • Karina

    ból dupy „prawdziwych mężczyzn” – 3, 2, 1 START

    • Justyna Mazur

      Done, już się zaczęło! A Prawdziwi Faceci piszą maile i wiadomości. I tłumaczą biednej pani, że są i że istnieją :)

  • lee

    Justyna! Facet z reklamy Volvo to nie jakiś tam facet! To Zlatan! O nim się po prostu nie pisze ” ten” :)) a swoją drogą pewnie nieżle też wpisałby się w którąś kategorię.

    • Justyna Mazur

      Zlatan Złoty Drań!

  • Paulina Pięta – paPRyczka

    Rewelacja. Jak analizuję mężczyzn, to myślę, że każdy posiada przynajmniej 3 typy w sobie. Fajnie i przymrużeniem oka.

  • Czytelnik

    Trudno rozmawiać o ewentualnym nazewnictwie z osobom która sama przyznaje że funkcjonuje w świecie gdzie jakakolwiek rozmowa o tożsamości sprowadza się do porównań żywcem wziętych z klipów reklamowych, być moze nie zdjacej sobie już nawet sprawy z poziomu na jakim się odbywają te próby refleksji i otoczeniu etc. Dobrze wiedzieć przy tym jaki jest generalny poziom takiej rozmowy wśród kobiet, przynajmniej to stanowi tu jakieś ciekawe socjologiczne zjawisko… Pozdrawiam i trochę szkoda bo Panie przecież z czymś też tu powinny wejść do gry, najlepiej z jakąś wartością?

    • Justyna Mazur

      To jest takie trochę: uderz w stół, a nożyce się odezwą. Oglądamy Abstrachujów, – śmiejemy się. Polaki Biedaki Cebulaki? Śmiejemy się. Kobieta pisze o facetach skupiając się na wybiórczych, ale wyraźnych cechach i jest obraza majestatu :) Przecież ja kocham mężczyzn – uwielbiam ich, podziwiam, kumpluję się z nimi i się zakochuję. Gdybym przez chwilę pomyślała, że większość z nich to kretyni i dziady, pewnie nie zaprzątałabym sobie nimi głowy. To wpis o złych typach facetów, a nie o facetach, którzy, jak wiemy, są tylko i wyłącznie źli :)

  • Stach

    Mała uwaga dla Panów, miejcie na względzie Moi Kochani, że jestescie klasyfikowani przez grupę której stan świadomości ogranicza się do prymitywnego dyskursu rodem ze świata marketingu, co jest również bardzo pobłażliwą ogólną oceną kondycji tego grona, fenomenu socjologicznego głównego nurtu populacji kobiet… niestety, pozostają jeszcze jakieś odosobnione wyjątki, w postaci osób posiadających jakieś wartości, tożsamość, itd., więc warto jednak poszukać takiej kobiety lecz należy zachować szczególną ostrożność by uniknąć ewentualnej frustracji… Powodzenia!

    • Justyna Mazur

      Po dobie od dodania tego wpisu odnoszę jedno silne wrażenie: albo panowie nie potrafią w tytule zauważyć słowa „zły” przed słowem „facet”, albo czują się dotknięci tekstem, bo zostali w nim ujęci i to w sposób jak najbardziej uogólniony i humorystyczny :) Więcej luzu, panowie!

  • Restless Blonde

    Hahaha :) oj boli, panowie, boli. Przecież to tekst ironiczny. Oczywiście, że są fajni mężczyźni, ale faktycznie sporo typów mogę przypisać do np swoich byłych czy facetów swoich koleżanek.

    Niezaprzeczalnym jednak pozostaje fakt, że coś się z tymi prawdziwymi mężczyznami stało. Gdzieś się schowali? Nie wiem, w każdym razie – odczuwam spory niedosyt.

    Myślę, że fajnie byłoby przeczytać podobny tekst o kobietach ;) dla rewanżu.

    • Justyna Mazur

      Rewanż już się szykuje, żeby nie było, że wścieklizna macicy, prymitywny tok myślenia i że drzazgę w oku bliźniego, a belki we własnym nie widzimy :)

  • Asibella

    Najbardziej chyba rozbawila mnie reakcja Pana Tomasza, ktora cudownie pokazuje jak ciezko mezczyznom popatrzec na siebie z przymrozeniem oka.
    Przeciez caly ten tekst az kipi ironia i zartem!
    A moze powinnam potraktowac go tak powaznie jak Tomasz i pedzic do Pana Meza, sprawdzic jego telefon/mail/itp,itd. w celu zweryfikowania z kim sie tam poumawial za moimi plecami…? ;-)
    No tez mi sie jednak wydaje, ze nie ma takiej potrzeby (a przynajmniej miejmy taka nadzieje ;p). Czyli, ze jednak ten tekst mial byc zabawny i z przymrozeniem oka Panie Tomaszu? A moze za duzo Pan znalazl w nim prawdy…, prawdy o sobie?
    I dobrze! Bo ten tekst jest cudowny takze dlatego, ze jest prawdziwy.
    Ja w nim znalazlam prawde nie tylko o moim Panu Mezu, ale i o sobie. I tak juz jest. Mamy nasze wady, mniejsze lub wieksze, ale jak sie trafi na tego jednego Jedynego, to chyba nie ma znaczenia jaka mu nazwe nadamy i ile minusow nue nazbiera, on i tak bedzie w naszych oczach idealem… No przynajmniej przez kilka miesiecy ;P
    I tego zycze autorce tekstu – zeby na takiego trafila w zyciu i jak najdluzej cieszyla sie jego „idealnoscia” ;-]

  • Ten, On, Taki- (prawie) Ideał

    Dobrze napisany tekst – świetnie się czytało. Panowie więcej dystansu!
    Ja tam widzę w tych typach samego siebie, gdzieś, ułamki jakieś … ale warto to wiedzieć, że tak jest.

    Bo generalnie to ja: sprzątam, piorę, zmywam, prasuję, gotuję, odkurzam, podlewam kwiaty, zajmuję się dziećmi, masa tam takich innych obowiązków…i pracuję w domu ( w tym samym czasie zajmuję się dziećmi) … czasem :)

    To znaczy pracuję zawsze, jakby :D

  • Equinoxe

    Dżentelmeni, Wasz srogi ból dupy jest ucztą dla oczu i żywym dowodem, że kobiety istotnie mają dokumentnie przejebane.
    Nie, żebyśmy mieli łatwiej, co to, to nie – parafrazując klasyka: sorry, takie czasy – ale po stopniu napinki widzę, że muszę chyba zmienić moje przekonanie o tym, że mężczyźni mają do siebie większy dystans, niż kobiety :)

  • Sajmo

    Całkiem fajny i rozsądny tekst. Pytanie nasuwa się, czy kobiety rozmawiają ze swoimi partnerami o tych wszystkich rzeczach, które im nie pasują, czy może dzielą się swoimi przemyśleniami jedynie z koleżankami, mamami, kolegami-gejami, itd. Nie jesteśmy idealni, ale też nie jesteśmy wszechwiedzący; często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że np. robimy coś źle, bo przykładowo tak zostaliśmy wychowani lub ukoształtowani przez nasze środowisko. Wierzę w to, że wielu facetów ma sporo dystansu i jest w stanie wysłuchać słów krytycznych, aby móc popracować nad tym, co nie pasuje partnerce, tak żeby wszystkim żyło się lepiej i przyjemniej. Czy może jednak tak nie jest? Może to nasza przekazywana z pokolenia na pokolenie cecha narodowa, która powoduje, że za każdym razem, gdy ktoś nas krytykuje, to obrażamy się, kłócimy, albo wręcz reagujemy agresywnie?

  • Kat

    Czytałam i czekałam, aż pojawi się typ, którym będę mogła określić swojego faceta – i nie ma! Czyżbym trafiła na normalnego-cudownego mężczyznę? :)
    Świetne tekst!

  • Chris

    W tekście zabrakło jednego typu.

    Twojego.

    • Justyna Mazur

      Nie wiem, czy to jakiś wysublimowany pojazd, czy nie rozumiem do końca komentarza, ale… jestem kobietą :)

      • Klaudia

        Kolega chyba chciałby sie dowiedzieć jaki typ najbardziej sie Tobie podoba;) tak to rozumiem

  • Końcówka najlepsza :D a tak poza tym to takie typy faktycznie istnieją, nawet odnalazłabym kilka w swoim otoczeniu :) na szczęście jest też spora grupa normalnych facetów, o których ten post akurat nie opowiada, więc panowie wyluzujcie :)

  • Ada

    mi ewidentnie brakuje jednego typu: ŻAŁOSNY KOLEŚ
    Na pierwszy rzut oka
    wspanaiły koleś i wszystko z nim ok. Zawsze mily, zabawny, swietnie
    dogaduje sie z Twoimi kolezankami, ktore go uwielbiaja, super sie z nim
    bawisz i zawsze macie o czym gadac. Sprawia wrazenie, ze jest gotów
    zrobić dla Ciebie wszystko… No, prawie wszystko. Jedyna rzecz, której
    nie potrafi w życiu zrobic to ogarnać siebie. Gdyby tylko cos mial to
    podarowalby Ci to, ale akurat nic nie ma. Chetnie napije sie z Toba
    piwka w plenerze, bo na kolacje akurat go nie stac. Ma dla Ciebie czas
    przez cala noc, bo przeciez rano nie ma zadnych obowiazkow… Nie robi
    nic ze swoja przyszloscia, o czym nie chce rozmawiac, jak poruszasz ten
    temat, to naskakuje na Ciebie i szybko go zmienia. Potrafi pieknie
    mowic. Ciagle ‚stara sie’ i ‚bardzo mu zalezy zeby bylo dobrze’ ale tak
    naprawde wiesz ze to sa slowa, bo zeby bylo dobrze nie robi nic. Zwiazek
    jest bez katastrof, jest wierny jak pies, rzadko totalnie nawala, ale
    wszystko jest ‚na pół gwizdka’ – nie jest źle, dobrze też nie. Przyparty do muru obiecuje, ze sie zmieni i sie nie
    zmienia, az do kolejnej rozmowy o tym ze ma sie zmienic. Wierzy wciaz w
    to ze nagle jego zycie sie zmieni, jakims cudownym zrządzeniem losu
    wpadnie na genialny pomysl i czeka was swietlana przyszlosc, tylko
    JESZCZE NIE TERAZ.

    • Peter

      To tak jak z kobietami, które zaczną się odchudzać… od przyszłego poniedziałku.

  • Adam Łyszkowski

    Nie podoba mnie się ten tekst, gdyż ponieważ okazało się, że jestem każdym z tych typów.

    • krotkiporadnik

      Jeśli jesteś każdym, to znaczy, że nie jesteś żadnym tak naprawdę, więc jest dobrze :)

  • Cudne! Nieco mniej cudne jest to, że niemal wszystkich zaliczyłam… a mój obecny? Ma trochę z tego i owego, ale w ilościach śladowych, więc jestem szczęściarą :D

  • fajny tekst napisany z przymrużeniem oka, ale też zawierający w sobie tyyyle prawdy, jakie to smutne … ale na szczęście czasami można trafić na normalnych (cokolwiek to znaczy :D)

  • fajnie to opisałaś, tak z przymrużeniem oka, ale jedna jest to wciąż true :D
    ale dobrze, że istnieją wyjątki od reguły :)

  • Izabela Pandora Próchniak

    Ciekawe, jak wiele z tego pasuje do kobiet, jakie znam. Hmmm…

  • Mariusz

    Trafiłem tu całkiem przypadkiem. Ot, na jednym z randkowych profili, pewna Pani w rubryce opisującej wymarzonego Partnera podała linka do tego wpisu z adnotacją – „jak jesteś jednym z nich nie pisz”. Wszedłem, poczytałem, uśmiechnąłem się a na koniec trochę poirytowałem. Dlaczego? Okazuje się iż tekst z założenia ironiczny, stał się dla niektórych kobiet swoistą listą etykietek, które można przypiąć do każdego spotkanego faceta.

    I tak się zastanawiam po co powstał taki tekst?

    Wiem, że całość należy traktować z przymrużeniem oka. Sam naskrobałbym pewnie coś takiego o kobietach. Tyle że nie widzę w tym żadnego sensu. Coś co w zamierzeniu miało być ironicznym spojrzeniem na facetów przerodziło się w małą wojną płci. Co więcej są kobiety (jak widać na przykładzie który podałem) które dość poważnie do niego podeszły.

    I dodam, że to żaden ból dupy :) Sam wiem, że kilka z powyższych wad znalazłbym również u siebie :)

  • Zuzz

    Okej, przy zakutej pale poplakalam sie ze smiechu, a potem przeczytalam opis Najlepszemu z Mężów, który stwierdzil: „znamy takich, znamy” … :D

  • O cholerka . Jakie życiowe. Mnie się trafił niezdecydowany i tak sobie egzystujemy od roku . A teraz siedzę i smieję się sama do siebie ;D

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress