O głosik pięknie proszę i na policję donoszę

26 września 2014 Blog

KONKURS

Prawie każdy brał kiedyś udział w konkursie na Facebooku, z większym lub mniejszym zaangażowaniem. W większości przypadków nie udało wygrać się niczego, a czasem, ku wielkiemu zdziwieniu okazywało się, że udało się zgarnąć jakąś nagrodę. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, co o człowieku może powiedzieć udział w konkursie?

Z mojego kilkuletniego doświadczenia w prowadzeniu profili i konkursów na Facebooku wynika, że tak samo, jak ludzie są kreatywni i pomysłowi, tak są cwani, zdesperowani, żądni wygranej i w wielu przypadkach skrajnie… tępi.

Oto krótka lista rzeczy, które charakteryzują większość regularnych konkursowiczów i łowców gadżetów na Facebooku.

1. Nie ma takiego wypadku losowego, którego nie można wymyślić

Choroba dziecka, inwalidztwo matki, bezrobocie męża, zalanie łazienki, brak komputera w domu, wyłączenie prądu, wirus systemu, który spowalnia działanie komputera, pomylenie kartek w kalendarzu – lista kontynuuje się w nieskończoność. Wszystko po to, by wybłagać dodatkowy termin, uwzględnienie pracy w konkursie, lub usprawiedliwić jej mierną jakość.

2. Litość drogą po gadżet

Kiedyś na jednym z fanpejdży napisała do mnie pewna pani, która opisywała swoją tragiczną sytuację materialną: mąż stracił pracę, dzieci w wieku wczesnoszkolnym, pani w domu z dziećmi, opiekuje się rodziną, jednak przez bezrobocie męża jest im bardzo ciężko, dlatego pani prosi o przesłanie kilku smakołyków dla dzieci, żeby (cytuję) „miały co zjeść, bo chodzą głodne”. Ruszyło mnie. Zaczęłam nawet kombinować, jak pomóc tej pani, ale po kilku dniach, na innym, ale też prowadzonym przeze mnie fanpage’u dość drogiego alkoholu, ta sama kobieta prosiła o butelkę, przedstawiając swoją życiową sytuację diametralnie inaczej. Podejrzewam, że wyłudzaniem gadżetów zajmuje się nałogowo, bo kiedyś rozmawiałam o tym ze znajomymi, do których pisała z równie dramatycznymi prośbami, próbując zdobyć kosmetyki, ubrania, zegarek, biżuterię, a nawet skuter.

3. Od wazeliny jeszcze nikt nie umarł

A więc wracamy do podstawówki. Idziecie na wycieczkę? Idziesz za rękę z panią i ciągle ją komplementujesz. Przynosisz pani czekoladki, zgłaszasz się specjalnie po to, żeby powiedzieć, że kolega nie ma zadania domowego, a z mokrą gąbką czekasz już na początku lekcji, tak, żeby przypadkiem plusik nie wpadł innej osobie. Hitem są gify z Jezusem Chrystusem życzącym miłego piątku wysyłane w wiadomości prywatnej, tak, na wszelki wpadek, gdyby admin miał przez przypadek zapomnieć o istnieniu konkursowicza.

4. Godność kończy się tam, gdzie zaczyna się konkurs

Tutaj chyba nie muszę zbyt wiele tłumaczyć, bo pewnie pamiętacie znamienny przykład pasztetowego konkursu. Widziałam kilka nieprzepuszczonych zgłoszeń, którzy dla zestawu gadżetów wypychali sobie usta parówkami, lub inspirując się włoskimi smakami, nadzy smarowali się ketchupem. No ale cel uświęca przecież środki, nie?

5. Moja prawda jest najmojsza

DLACZEGO MOJA PRACA NIE WYGRAŁA, SKORO NAPISAŁEM WIĘCEJ NIŻ WSZYSCY UCZESTNICY? PROSZĘ O WYJAŚNIENIE.

POKAZYWAŁAM MÓJ WIERSZ INNYM I STWIERDZILI, ŻE JEST NAJLEPSZY – DLACZEGO WYGRAŁ WIĘC INNY WIERSZ?

MOIM DZIECIOM SIĘ PODOBA, A TO KONKURS O DZIECIACH WIĘC POWINNAM WYGRAĆ.

CZY MOGĘ ROZMAWIAĆ Z SZEFEM JURY? UWAŻAM ŻE TO JA POWINNAM WYGRAĆ.

6. Im mniejszy gratis, tym bardziej trzeba się o niego pluć

Logicznie rzecz biorąc, im większa nagroda, tym bardziej ludziom powinno na niej zależeć. W świecie konkursów ta zasada najwyraźniej nie obowiązuje (chociaż to akurat ma swoje logiczne uzasadnienie). Rzadko zdarza się, żeby zwycięzca dużej nagrody, domagał się jej błyskawicznego dostarczenia tak bardzo, jak zdobywcy gratisów. Ci drudzy, gdy są niezadowoleni, potrafią dosłownie obrzygać fanpage i zbesztać markę z błotem. To jak z miłością i nienawiścią i tym, jak niewiele je dzieli – tak samo, od wazeliniarza, to hejtera droga krótka.

7. Straszenie na pewno pomoże

To, że się nigdy nie kupi produktu, lub że od tej chwili, z marką łączyć będą konkursowicza tylko oziębłe więzi, to pikuś. Za niedostarczone na czas smycze i lasery konkursowicze straszą policją, urzędem skarbowym, dyrekcją internetu, sądem i rzecznikiem praw konsumenta, tak, jakby miało to pomóc w szybkości dostarczania przesyłek.

8. Testowanie, ocenianie, degustowanie, opisywanie, sprawdzanie, próbowanie…

To chyba najczęściej występujący gatunek żebraków w sieci. Zawsze mili do przesady, zawsze gotowi podzielić się swoją obiektywną opinią i zawsze otwarci na darmówki. To taki rodzaj ludzi, którym zawsze mam ochotę napisać prywatnie wiadomość, że miniblog na Pingerze z 20 obserwującymi teściki produktów kompletnie nieznanych marek, więcej wspólnego ma z antyreklamą, niż z reklamą, ale sobie daruję i staram się doceniać inicjatywę.

9. Kłamca kłamca

To ludzie, których zgłoszenia nigdy nie dotarły, mimo, że kłamczuszki twierdzą twardo, że wysyłały i że mogą załączyć odpowiednie dokumenty potwierdzające ten fakt. Kiedyś stwierdziłam, że ok, poproszę w takim razie dokument potwierdzający wysłanie zgłoszenia. I dostałam.

Screenshot_6

Tak więc fanko i fanie! W braniu udziału w konkursach na fejsie i w sieci nie ma nic złego. Ba, nawet bywają takie, w których branie udziału to istna frajda, ale jeśli większość twojej aktywności stanowią prośby o głosik, udostępnianie konkursowych zdjęć i kłótnie z organizatorami, zastanów się, czy nie jesteś klasycznym konkursowiczem, którego w sieci traktuje się jako zło konieczne.

Podobne wpisy

  • Kovalsky

    O jak dobrze że nie mogę siebie podpasować do żadnego z tych typów.. :D Pomimo że nawet czasem zdarza mi się cos wygrać…

    • Justyna Mazur

      Nic, tylko się cieszyć!

  • Jeżu. Samo życie. Jak pracowałam w agencji, to wszystko co opisujesz było moim chlebem powszednim. Społeczność zawodowych konkursowiczów nie raz wprawiła mnie w osłupienie, po którym długo nie mogłam dojść do siebie. Jestem na tych ludzi uczulona, co tu więcej pisać.

  • Prawie posikałam się ze śmiechu czytając. Udostępniłam u siebie ;))

    • Justyna Mazur

      :) miło mi

  • Potwierdzenie wysłania wiadomości mnie… zaskoczyło! Sama bym chyba na takie nie wpadła. No a już na pewno nie zrobiła, tak jak i wystrzegam się (bez absolutnie żadnego żalu) pozostałych praktyk ;)

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress