Mężczyzno, irytujesz mnie, gdy mówisz…

29 marca 2015 Blog

tulipkiNadeszła pora na trzy rzeczy: lekki wpis, wpis o facetach i wpis w postaci punktów. Zanim przystąpicie do lektury, pragnę zaznaczyć, że lista jest subiektywna, nienakierowana na żadną konkretną osobę, a wszelakie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń, jest raczej przypadkowe.

Zanim Segritta została kobietą zakochaną, na swoim blogu pod genialnym logo, miała krótki opis: "Kobieta, która kochała mężczyzn". Z naturalnych i biologicznych względów męska płeć interesowała mnie i fascynowała od zawsze, dlatego pod miłością do mężczyzn mogę podpisać się obiema rękami (pragnę to zaznaczyć na samym początku).

Chłopcy, a potem mężczyźni zawsze byli dla mnie zarówno tajemnicą, jak i wzorem do naśladowania - zaradność, niezależność, siła, a także wrażliwe, choć schowane wnętrze. Taki obraz mężczyzny to taki mój archetyp, więc pewnie dlatego to właśnie męskie niedoskonałości irytują mnie bardziej, niż kobiece. I jak wspaniały zewnętrznie mężczyzna by nie był, są takie zdania, po których nie mam ochoty kontynuować znajomości.

Nie jestem przeciwny feminizmowi, ale...

Wiadomo: to przez feminizm jest więcej rozwodów. To kobiety manipulują mężczyznami, bo z natury są wyrachowane, bo facet myśli prosto, a kobieta zawsze knuje. Fakt, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn nie wziął się znikąd! No i sztandarowe: że feminizm kończy się wtedy, kiedy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.

Lubię moją pracę, bo jest niewymagająca, przewidywalna i nie muszę się w niej starać.

-A po pracy co? -Nic, święty spokój.

Nienawidzę (tutaj wpisz dowolną narodowość, mniejszość lub grupę etniczną).

Cyganie, kitajcy, ciapaci, no i oczywiście mityczni żydzi - wszyscy mają wracać do siebie, a najlepiej po prostu powinni zniknąć. Takie poglądy są dla mnie nie do przetrawienia, tym bardziej, kiedy wygłasza je Polak, którego naród był wybijany kilkadziesiąt lat wcześniej. Nie mówiąc już o tym, że w kilku krajach na tym kontynencie to właśnie my jesteśmy takimi chwastami do wyrwania. No, ale wtedy to Polaka obraża i w niego godzi.

Nie próbuję nowych rzeczy, bo to, co lubię jest najlepsze.

Czyli generalnie ktoś wie, że zawsze ma rację, bo tak został nauczony. Do tego ważny aspekt żywnościowy: Mama mi tak gotowała, więc tak lubię jeść, dlatego nigdy nic, co ugotujesz nie będzie mi tak naprawdę smakować. Pogódź się z tym, to nie twoja wina.

Nie pomagam innym z zasady. Mi też nigdy nikt nie pomagał i żyję.

No, bo pomaganie kosztuje. I wcale niekoniecznie jest mierzalne w walucie, ale trzeba się zaangażować, postarać, czasem coś załatwić. No i "nic z tego nie masz". Tacy trenerzy ludzi potrzebujących naprawdę wywołują we mnie nieprzyjemne uczucia, bo zazwyczaj nikt im nigdy nie pomagał, dlatego, że nigdy nie znaleźli się w naprawdę złej sytuacji albo nie prosili o pomoc.

Jestem samcem alfa. Raz uległa mi samica nie może mi odmówić. Może.

Po co mam się starać, skoro i tak nikt tego nie doceni?

Nie mówię o przypadkach, w których ktoś jest wykorzystywany, ale styl życia polegający na równaniu się do średniej, czyli do przeciętności, jest dla mnie równoznaczny z poddaniem się losowi. A przecież życie naprawdę można kształtować.

Życie dokopało mi tak wiele razy, było mi tak ciężko, że sobie nie wyobrażasz. Dziś nic już mnie nie rusza.

Wiadomo, że trudne doświadczenia w życiu wiele zmieniają, skóra robi się grubsza, a barki silniejsze. Można się wewnętrznie zamknąć na emocje, po to, żeby faktycznie trudniej było światu nas zranić, ale są też tacy "siłacze", którzy trąbią o tym, jak mieli źle i potwornie i jak dzięki temu stali się mocni jak skała. Poznałam kilku takich skalniaków. Słowo honoru: poza powtarzaniem mitu, rodem z hip-hopowych utworów (miałem ciężko, wychowała mnie ulica, rękami wypracowałem sobie wszystko, więc nie mów mi, co to walka, bo nie masz o tym pojęcia), nie można było porozmawiać o niczym innym.

Widzisz ten obraz? Kojarzy mi się z Anią. Z Anią zawsze jeździliśmy na lody na Starowiślną. Od tamtej pory nie jem nigdzie indziej lodów. Nie, nie kocham Ani, no co ty. Dlaczego pytasz?

Oj, weź ty chłopaku do tej Ani zadzwoń i się z nią umów. Przeproś za to, co pewnie zepsułeś, pogadajcie, być może się zejdźcie. Naprawdę dobrze wam życzę.

Nie ma nic ważniejszego od męskiej przyjaźni.

"Męska przyjaźń" to twór wymyślony przez głodnych członkostwa w jakimś bractwie ludzi. Przyjaźń to jeden z najpiękniejszych związków ludzkich na świecie, niezależnie od tego, jakiej płci dotyczy. "Męska przyjaźń", o której przez lata słyszałam, polegać ma na sztamie po grób (silnej do pierwszego lepszego fakapu), uczeniu się picia alkoholi premium, podzielania prawie każdej opinii na temat polityki, kultury, gospodarki, ekonomii i tym podobnych. Z doświadczenia wiem, że taka męska przyjaźń, mimo, że jest bardzo silna, potrafi skończyć się w dwa tygodnie, kiedy któryś z przyjaciół wejdzie pod śliczny damski pantofel.

Nie będę tego robił, bo to pedalskie.

W moim słowniku nie ma słowa "pedalski". Nie mówiąc już o tym, że to właśnie męski facet w moim pojęciu potrafi płakać, mieć różowe rzeczy i oglądać Desperate Housewives i Grey's Anatomy.

Hej. Powiedziałem: hej! (...) Jak tam się mamy? Oj, coś gadka się nie klei. Hej, co tam porabiasz? Ok, nie przeszkadzam. Hej, co tam u ciebie? No i co jeszcze u Ciebie słychać? Chyba jednak Ci przeszkadzam. Daj znać kiedy chcesz się spotkać na żywo, bo w necie coś nie wychodzi.

Czyli koledzy znajomych lub obcy ludzie zagadujący tu i ówdzie, rozpoczynający rozmowę, bo coś zobaczyli, przeczytali, lub po prostu chcieli nas poznać, ale mają problemy z odczytaniem współczynnika chemii wynoszącego zero.

Wolę nastolatki, bo nie są tak skomplikowane i wymagające, jak starsze laski.

To takie: Wolę koty, bo potrafią się sobą zająć i sikają do kuwety, a z psami trzeba wychodzić na spacery, a to przecież kłopot - tylko w odniesieniu do kobiet.

Nie ma czegoś takiego, jak bezstresowe wychowanie, dlatego ja swojemu dziecku daję w dupę. Nie, że biję, ale klaps jest jak najbardziej w porządku - dziecko ma słuchać ojca.

Nie ma w dzisiejszych czasach czegoś takiego, jak mądry i zdrowy człowiek, który mówi, że klaps (=uderzenie dziecka) jest w porządku. No i skoro dziecko nie słucha, to może warto nauczyć się rozmawiać ustami, a nie ręką?

Ubierz się ładnie, pomaluj, uśmiechnij się do pana i na pewno to załatwisz.

...

A Wy jakich zdań nie odpuszczacie facetom?

Podobne wpisy

  • Marta

    Ja znienawidziłam faceta do reszty kiedy powiedział, że jestem głupia rejestrując się jako dawca szpiku kostnego i organów. A co do młodszych lasek to wkurza mnie stwierdzenie „wolę młodszą-czytaj nieletnią- przynajmniej sobie taką wychowam/wytresuję”

    • krotkiporadnik

      Jezzzzzzzu… x 2

      Za szpik – piąteczka – sama się zarejestrowałam jakiś czas temu :)

      Swoją drogą, jak argumentował Twoją „głupotę”?

      • Marta

        Hmmm z tego co pamiętam to nie było żadnych argumentów, po prostu stwierdzenie. Niestety jak ma się pstro w głowie to człowiek wielu rzeczy nie ogarnia.

  • cebool

    Nie no.Każde z tych twierdzeń nie może paść z ust faceta choć trochę
    -inteligentnego
    -wychowanego
    -wrażliwego
    Jasne że tacy są, ale nie warto o nich pisać.

  • Agata Piętak

    O kurde, mój facet nie powiedział NIGDY ani jednego z tych zdań. No dobra, może jedno. Chyba muszę się z nim teraz ożenić, czy coś.

    P.S. A lody na Starowiślnej są przereklamowane i są lepsze miejsca!

    • krotkiporadnik

      Ożeń się z nim czym prędzej! :) To prawda – na Sławkowskiej są super też. I w Zabrzu ;)

      • Agata Piętak

        A byłaś na Brodowicza? (chyba tam – przy kładce w sensie)
        Zajebiste są jeszcze na Placu Szczepańskim w Tiffany – ale chyba się jeszcze nie otworzyli na ten sezon, ale pewnie już niebawem!
        Kurdę, to bierę chłopaka na ślub, nie ma to tamto.

  • Eryk

    Wszystko prawda, prócz tego co napisałaś o męskiej przyjaźni. Jeśli w ten sposób sobie ją wyobrażasz, to mogę Ci powiedzieć tylko tyle, że nie masz o niej zielonego pojęcia ;)

    • krotkiporadnik

      Napisałam w cudzysłowie „męska przyjaźń”, jako o pewnym konkretnym i specyficznym rodzaju takiej znajomości, z którym miałam do czynienia kilka razy. Nie mówię tu o prawdziwej Przyjaźni pomiędzy dwojgiem (czy większą liczbą) ludzi :)

  • „Ja to jak się za coś biorę, to konkretnie.”
    Tylko peszek, że się nie bierze :)))

    Justyna, uwielbiam Twojego bloga!

  • FK

    „Sam nie wiem czego chcę” – to przy rozstaniach. Chociaż po usłyszeniu takiego tekstu raczej dziękuję Bogu, że nic z tej znajomości nie wyszło. Chyba wolałabym usłyszeć, że znalazł inną albo po prostu jestem beznadziejnie nudna, ale nie tak idiotycznie banalny tekst :)

  • Anna

    „Nie mówiąc już o tym, że w kilku krajach na tym kontynencie to właśnie my jesteśmy takimi chwastami do wyrwania.”
    Mocne słowa.
    Nigdy nie nazwałabym ludzi chwastami.
    Wiem, że wpis jest subiektywny, ale zastanowiłabym się przed wygłaszaniem takich osądów, bo są niebezpiecznie blisko tych, które kilkadziesiąt lat temu wypowiadał dobrze nam wszystkim znany pan ze śmiesznym wąsem.

    • krotkiporadnik

      Dokładnie o tym samym napisałam w tym akapicie. Słowo „chwast” użyte jest celowo, bo ludzie, którzy chcą pozbyć się Romów nazywają ich pasożytami, darmozjadami, śmieciami itp. Analogicznie do ich języka, użyłam „chwastów” jako określenie Polaków, których pewne grupy chcą pozbyć się z Wielkiej Brytanii czy Niemiec.

  • Magda

    Albo nie znam facetów, albo ten tekst do mnie nie przemawia. Współcześni faceci odbiegają od dekalogu, który wyznajesz. Spróbuj w nich uwierzyć, chyba zasługują na lepszy tekst.

    • krotkiporadnik

      Ja nie wyznaję żadnego dekalogu, a tekst nie jest generalizowaniem facetów, co wspomniałam na początku, ale esencją negatywów, które więcej, niż raz zdarzało mi się słyszeć z ust albo mężczyzn (np. o wychowywaniu dzieci – od wykształconego ojca usłyszałam trzy tygodnie temu), albo z opowieści innych mężczyzn i kobiet.

      No i żeby nie było, że jestem gołosłowna:

      „Chłopcy, a potem mężczyźni zawsze byli dla mnie zarówno tajemnicą, jak i wzorem do naśladowania – zaradność, niezależność, siła, a także wrażliwe, choć schowane wnętrze. Taki obraz mężczyzny to taki mój archetyp, więc pewnie dlatego to właśnie męskie niedoskonałości irytują mnie bardziej, niż kobiece.”

      • Magda

        „I jak wspaniały zewnętrznie mężczyzna by nie był, są takie zdania, po których nie mam ochoty kontynuować znajomości”. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci tylko facetów „do rany przyłóż” i zdań, które nie kłują w uszy.

        • Myślę, że w temacie związków nie ma co iść na kompromisy światopoglądowe. Tekst odebrałam jako listę przekonań, które na tyle odbiegają od światopoglądu autorki, że niemożliwe byłoby dla niej stworzenie relacji z osobą je wyznającą. Myślę, że każdy człowiek ma taki zestaw, i wcale nie chodzi tu o szukanie facetów do rany przyłóż. To po prostu pewne… podstawy.

  • Kovalsky

    Nienawidzę (tutaj wpisz dowolną narodowość, mniejszość lub grupę etniczną).

    Przykro mi Cię uświadomić, ale ciapaci (araby) są jednak problemem i powinni zniknąć, a islam powinien zostać zakazany. Jeśli będziesz musiała zacząć nosić burkę, to pewnie docenisz te słowa.

    No i cyganie. Naród pasożytów, nauczonych tylko kradzieży, żebractwa i unikania pracy. Jeśli chcesz ich także bronić, to polecam zamieszkać w ich sąsiedztwie.. A co do reszty, to narzekanie na nich jest raczej bezpodstawne.

    • Kovalsky

      Aaaa… i bezstresowe wychowanie. Totalny bezsens. Potem podchodzi gówniarz w wieku 10 lat do mnie i nazywa mnie chujem, a jak się chce go jakkolwiek naprostować, to krzyczy, że i tak mu nic nie możesz zrobić i pójdzie po tate…

      Więc dawanie klapsów dzieciom jest jak najbardziej w porządku (nie cały czas, ale w skrajnych sytuacjach). Ja dostawałem jak zasłużyłem i jakoś nie wyrosłem na złego człowieka.

      • krotkiporadnik

        Argumentowanie bicia dzieci alternatywą dla bezstresowego wychowania (które zapewne nie istnieje), jest słabe. Ja też dostałam nie raz w tyłek ręką, kapciem i pasem i mimo, że nie wyrosłam na złego człowieka (tak mi się wydaje), w życiu nie zrobiłabym tego swojemu, ani żadnemu innemu dziecku. Biłbyś swoich podwładnych, jako ich szef, gdyby do końca nie docierało do nich, co mówisz? Nie biłbyś, bo jest to po pierwsze przemoc, po drugie, jest to karalne. Tak, jak bicie dzieci, tylko dziecko, jako nieświadomy, zależny i bezsilny człowiek, nie pójdzie z tym do sądu, czy na policję.

      • luska

        Obawiam sie ze dziecko ktore sie w ten sposob zachowuje wlasnie te klapsy w domu dostaje!!!! Raczej nie wynika to z bezstresowego wychowania!

    • Janusz Pawulon II

      Naucz się ty polska bulwo, że „ciapaty” to nie Arab czy muzułmanin, a Hindus lub ewentualnie Pakis. Nazwa pochodzi od pieczywa chapati. Jak juz kogoś obrażasz, to rób to precyzyjnie polski robaku. Sam pewnie butthurtujesz, gdy zagranico mylą Polaków z innymi wschodnioeuropejskimi nacjami.

  • Avocado

    1)”Co taka smutna?”, kiedy jestem zwyczajnie zamyślona. „O, ruda! Fajnie, lubię rude. Rude są gorące.” Mam naturalnie rude włosy

  • Ania Gosc

    Jednym ze zdan,po ktorych nie mam ochoty na kontynuowanie znajomosci jest”Ja dostawalem w tylek od ojca i wyroslem na porzadnego czlowieka”

    • Magda

      myślałam, że tylko ja tak mam… dzięki za to zdanie ;)

  • Zgadzam się z tym całą sobą.
    Dodam jeszcze opowiadanie, co to by taki nie zrobił, gdyby to jego ktoś ofuknął, potrącił barkiem w tramwaju, czy w jakikolwiek inny sposób naraził na szwank honor supersamca. Tak by mu powiedział, że ho, ho, w pięty by mu poszło, a jakby nie docierało, zadbałby pięścią o jasność przekazu.

  • O tak. Wszystkie te tutaj to grzchy ciężkie:P

  • Sophie

    Moją perełką jest ,,lesbijki są ok, bo ładnie wyglądają na pornolach, ale pedały? Fuuuuu”. No i wszystkie złote myśli na temat feminizmu. I wulgarne oceny kobiet uwarunkowane swoimi seksualnymi preferencjami (nieważne, czy to ,,ruchałbym” czy ,,kijem bym nie tknął takiego paszteta”).

  • jogurt

    Ostatnie męskie stwierdzenie jest be, bo ta metoda nie działa, czy dlatego, że facet nie powinien tego powiedzieć na głos? ;)

  • czysta

    …tyle że mnie się wydaje, że ten tekst to nie tylko facetów się tyczy. przynajmniej niektóre punkty.

  • Połowę z w/w zdań (lekko) słyszałem też od kobiet…

  • Jaskiniowiec

    Klaps w tyłek najczęściej jest porażką pedagogiczną rodzica. Jest też totalną ostatecznością. Ale wyobrażam sobie sytuacje w których byłoby racjonalne zastosowanie tego środka. Ale to tylko dlatego że jestem niewrażliwym, nieinteligentnym, niewychowanym, głupim i chorym troglodytą. Pozdrawiam wszystkie Panie :)

  • „Stanik D to znaczy duży”, a jak próbuję wyjaśnić durniowi, że rozmiar stanika jest funkcją (w tych dokładnie słowach), to albo słyszę „twoje to najwyżej B, jak może Być”, albo „ja jestem facetem i nie ogarniam babskich spraw”.

    Plus powtarzanie, że mężczyzna nie odróżnia kolorów. Dobrze, że Velasquez czy Vermeer o tym nie słyszeli.

  • Mnie starsznie wkurzają wszystkie te skrajen postawy, od tych wymienionych w tekście, po „to mnie rani”, „czuję jak łzy napływają mi do oczu” i innych tesktów godnych dawnej pensjonarki. Skrajność NIGDY nie jest dobra :D

  • kasia

    Taaaak…Tekst o małych piersiach jest już chyba klasykiem. Jak to slysze, to mam ochote zrewanzowac się tekstem o małym penisie. Bo chyba tu jest pies pogrzebany;]

  • Marcin „Typowy” Samiec Beta

    Piszę pod wpływem emocji więc proszę o wyrozumiałość damską część publiczności.
    A więc ekhm, jeśli kobieta zarabia więcej ode mnie to jest raczej powód do domu aniżeli punkt honorowy każdego mężczyzny.

    „Nienawidzę[…]” Faktycznie w dzisiejszych czasach jeśli ktokolwiek ma poglądy typowo konserwatywne, stereotypowe to już kawał chama, prostaka.

    Co może wiedzieć kobieta o tzw. męskiej przyjaźni? Skoro obgadywanie i plotkowanie na swoje przyjaciółki to norma i chleb powszedni?

    „Nie będę robił bo to… ”
    Zadaj sobie pytanie chcesz mieć faceta czy raczej kobietę ubraną w męskie „coś” kroczące za Tobą po świecie.

    Na resztę pytań szkoda słów, chyba że oceniamy „typowego” gargulca którego celem życiowym jest jedynie picie piwa na ławce z kumplami, ot męska przyjaźń.

    „Gdy pytam jednej czy drugiej
    koleżanki jak tam było na randce.. czy gość miał czyste buty, czy
    przepuścił ją w drzwiach, czym się zajmuje, co mówił, jak mówił, jaki
    miał głos… na większość tych i podobnych pytań
    koleżanki nie znały odpowiedzi ale wiedziały doskonale jakim przyjechał
    samochodem, ile zarabia i ilu metrowe ma mieszkanie, i że na ręku miał
    zegarek za 60 tys”

    Napisała to zapewne jedna z tych kobiet, co uginają się pod męską dominacją świata.

    Osobiście wolałbym popaść w autodestrukcyjną depresję niż być taką osobą na której ktoś może się naciąć i skaleczyć. Wynika z twoich wypowiedzi, że przyjęłaś pozę, przyzwoliłaś sobie na rozkwit egocentrycznych skłonności bo chłopak cię zranił.

  • DddD

    Chciałbym wwtrącić kilka kwestii, ważnych dla mnie. Rozumiem kwestie „nie pomagam inny bo nikt mi nie pomógł”, nic na siłe oczywiście taka osoba, nic dla mnie nie znaczy. Ostatnio od powiedzmy bardzo dalekiego znajomego( gość jest na 5 roku prawa) usłyszałem, ze dla niego taka osoba jak śmieciarz się nie liczy i wszystko co najgorsze porównywał mi do śmieciarza …. (?) Dlaczego? To osoba, która tak pracuje jest gorsza? Z tego co wiadomo to swojego czasu była praca podwyższonego ryzyka i całkiem solidnie ludzie zarabiali, nie wiem jak teraz. Generalnie skończyłem rozmowę z owym znajomym i myślę, że już nigdy już do żadnej nie wrócimy, nie toleruje takich zachowań, nie można się wypowiadać o człowieku nie znając jego historii, gdzie żył, jak żył. Może ojciec bił w domu matke na jego oczach, nie mógł z tym nic zrobić, może miał rodzica niepełnosprawnego i musiał iść jak najszybciej do pracy, aby pomóc. Niech każdy sobie sam odpowie a najlepiej zapyta, akurat jestem osobą , która ma bardzo duży dystans do ludzi i nie wstydze się tego powiedzieć, mogę o tym mówić na non stopie. Dużo razy się zawiodłem, ludzie mnie zawiedli albo zrobili mi coś bardzo złego, ale chyba nie jestem sam? Myślę, że każdy z nas ma podobne historie do ludzi, ale rozmawiajmy? Dlaczego nikt nie potrafi nikomu powiedzieć prawdy tylko pójdzie do trzeciej osoby i będzie obrabiała dupę, nikt nie potrafi sobie pewnych rzeczy powiedzieć w twarz, a co dopiero mielibyśmy mówić o jakiejkolwiek pomocy ze strony innych. Ciężko to przychodzi. Docenianie i pomoc dwa tak piękne słowa, ale po co pomagać i się tym chwalić? po co na siłe mówić, że coś się robi, żeby tylko ludzie Cie docenili. Pomagaj biednym, słabszym ludzią, która Twoja pomoc się przyda i głoś to, ale proś, żeby inni też pomagali, a nie chwal się, że pomagasz bo to dwie różne rzeczy. Docenienie- sam doceń to co robisz i ciesz się z tego, skacz każdego dnia na wyższy level, bądź dumny. Niech Twoja mama, brat, siostra będą z Ciebie dumni. A najważniejsze, żebyś sam/sama był/była dumna z tego co robisz. Można powiedzieć rób w życiu to co kochasz, nie zawsze jest łatwo bo kasa,bo dziecko bo coś tam, wymówek jest milion, ale jeżeli się coś chce to można wszystko nawet małymi kroczkami. Sam wiem z własnego doświadczenia, bo robie w życiu to co kocham i dużo na to pracowałem, i jestem z siebie dumny. pozdrawiam

  • Joanna

    „Moja Mama jest dla mnie najwzaniejsza. To w koncu moja Mama”.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress