Moje życie 7 ważnych wniosków, które wyciągnęłam w 2017 czytaj
Moje życie Grudzień czytaj
Moje życie 4km2 świata czyli moje Zabrze czytaj
Głowa Krótki list do Was czytaj
Moje życie Boże, daj mi sobotę z 2000 roku czytaj
    Moje życie

    7 ważnych wniosków, które wyciągnęłam w 2017

    Miałam robić podsumowanie, chciałam wrzucić nawet masę zdjęć z wielkiej metamorfozy naszego mieszkania, która oprócz gigantycznej pracy budowlano-remontowej, była też dużym wydarzeniem życiowym o naturze symbolicznej. No, ale nie zrobię podsumowania, bo już za późno, a poza tym, mam wrażenie, że ostatnio każdy wpis jest pewnego rodzaju podsumowaniem i trochę nie chce mi się po raz kolejny pisać o tych samych rzeczach. 

    Wydarzenia wydarzeniami, ale ważniejsze są wnioski, które się z nich wyciąga. Dlatego postanowiłam miniony rok podsumować najważniejszymi przemyśleniami, jakie pojawiły się w mojej głowie pomiędzy styczniem, a grudniem 2017 roku.

    1. Czasem nie warto osobiście poznawać swoich autorytetów

    To bolesna lekcja wyciągnięta po kilku spotkaniach z osobami, w które latami byłam wpatrzona jak w obrazek. Latami ceniłam na przykład pewnego znanego pisarza, o którym można uczyć się w szkołach i na studiach. Przecierał szlaki młodszym pokoleniom, łamał schematy, napisał kilka niesamowitych książek i wyciągnął na światło dzienne wiele niezwykłych i szokujących spraw. Na spotkanie z nim leciałam jak na skrzydłach – czego się dowiem? Co jeszcze uda mi się dostrzec w tak niezwykłej postaci? Czy uda mi się z nim porozmawiać? Spotkań było kilka i nie przebiegały one w miłej atmosferze. Nagle ten wielki człowiek z mojego ołtarza, stał się zgorzkniałym, marudnym, zarozumiałym typkiem skupionym na jakichś absolutnych pierdołach, o których nie chcesz rozmawiać ze swoim autorytetem. 

    Przez kilka miesięcy patrząc na jego książki na regale, miałam nieprzyjemne uczucie rozczarowania i czułam się nawet lekko oszukana, jednak udało mi się sobie samej wytłumaczyć, że idol to też człowiek i to jaki jest w życiu prywatnym, wcale nie umniejsza jego zasługom w dziedzinie, w której się specjalizuje.

    Nie była to jedyna osoba, z którą miałam podobne doświadczenia i teraz dziesieć razy zastanawiam się zanim zdecyduję się na spotkanie mogące zweryfikować moje zachwyty nad czyimiś osiągnięciami.

    2. Odkrycie, że nasi bliscy są przede wszystkim ludźmi, a ci nie są nieomylni

    Nie mówię, że w każdej, ale w wielu rodzinach są różne historie, a te generują różne układy, stosunki oraz stanowiska wobec pewnych spraw. No i zazwyczaj mamy to samo zdanie, co nasi najbliżsi – nawet nie próbujemy poznać argumentów drugiej strony oraz zastanowić się nad ich słusznością. 

    Miniony rok minął mi na rozłożeniu sobie na części pierwsze pewnych układów i spojrzeniu na tę samą sprawę z różnych perspektyw. Taka analiza potrafi być bardzo oczyszczająca i przynosząca ulgę – nagle nikt nie jest czarny lub biały, nie ma obiektywnego zła, ale jest za to kontekst, który dużo zmienia. W 2017 roku uwolniłam się od niepotrzebnego uczucia żalu.

    3. Internetowe wampiry energetyczne zatruwają ci życie

    Myślę, że każdy ma lub miał w swoim życiu kogoś takiego, od kogo nie potrafi się uwolnić, choć bardzo by chciał. Była miłość, toksyczny rodzic, trudny przyjaciel, kłopotliwa osoba z pracy. Czujemy się zmęczeni na samą myśl o tej osobie i właściwie zmęczeniem możemy nazwać cały zestaw uczuć, jakie mamy do tej osoby.

    Podłoże takiej znajomości może być bardzo różne, ale wspólnym mianownikiem jest to, że taka osoba zazwyczaj nas czymś obarcza, osacza, nie pozwala być sobą, tłamsi, wykorzystuje i niewiele daje od siebie. Wpędza za to w poczucie winy za każdym razem, gdy próbujemy się od takiej osoby uwolnić.

    Zauważyłam w ubiegłym roku, że energię można zatruwać również wirtualnie. W dobie social mediów, relacjonowania życia i followowania obcych sobie osób nietrudno o to, by trafić na kogoś, kto swoim przekazem zamęczy nas doszczętnie i wywoła frustrację.

    Zasada jest prosta: nie chcesz odczuwać negatywnych emocji – nie otaczaj się nimi. Nie słuchaj negatywnych ludzi, ich frustracji, nie baw się w hejtowanie, nawet jeśli dotyczy to "prześmiesznych" sióstr Godlewskich, z których śmieje się cała Polska, więc wydaje ci się, że jest to uzasadnione. Nie musisz się w to bawić. Nie musisz się na to wystawiać, ścigać, porównywać. Wystarczy się odciąć, a w social mediach to łatwiejsze, niż myślisz.

    4. Nie mam ochoty na interesowne znajomości, niezależnie od tego kim jest ten znajomy

    2017 rok to rok pozbywania się ze swojego codziennego życia osób, które mają mój numer tylko po to, by zadzwonić do mnie z jakimś interesem. I żeby nie było – nie odcinam się od osób, które czasem o coś proszą – sama korzystam z pomocy innych ludzi i uważam, że to świetna sprawa móc sobie nawzajem pomagać. Mówię o osobach, z którymi znajomość generalnie polega na tym, że oni zazwyczaj czegoś chcą, lub mają w spotkaniach z nami jakiś interes. 

    Coś załatwić, coś pożyczyć, coś podesłać, przedstawić komuś, polecić, sprzedać newsa, wybadać teren lub temat, powołać się na znajomość i takie tam. Litania jest długa. Są też ludzie, którzy umawiają się na spotkania po to, by po prostu przez kilkadziesiąt minut mieć publiczność.

    Te klimaty to nie moja bajka.

    5. Najlepsze i najgorsze historie pisze życie

    Brzmi jak banał, ale banały zazwyczaj są prawdziwe. To gorzkie odkrycie minioneogo roku, które jednocześnie niesamowicie mnie fascynuje. Poznałam jakiś czas temu kilka osób, które nie mieszczą się absolutnie w żadnych ramach, choćbyśmy się bardzo starali. Są w tym gronie postaci pozytywne, których siła i determinacja jest wręcz baśniowa i niesamowicie inspirująca, ale są też ludzie, których nie wymyśliłby bardzo płodny scenarzysta thrillerów. Naprawdę.

    6. Nie ma takiego powodu, w imię którego powinieneś znosić czyjeś karygodne zachowanie

    Są ludzie, którzy w wyniku pewnych życiowych wydarzeń, predyspozycji, niskiego poczucia wlasnej wartości i kompleksów, odbijają sobie te wszystkie rzeczy w relacjach z innymi ludźmi. I może zdarzyć się tak, że zderzysz się kiedyś z taką osobą na którejś ze swoich życiowych ścieżek. W tym roku zaliczyłam takie zderzenie. Jego skutkiem były spocone ręce, ścisk w żołądku i permanentny niepokój przez kilka tygodni. Próbowałam jakoś wyjść z tej sytuacji – zaznaczyć granice, sprzeciwić się pewnym zachowaniom, jednak nic to nie dało, a rada "zamknnij oczy i myśl o Anglii" to rada, której nie jestem w stanie zaakceptować, więc po prostu oficjalnie odmówiłam kontaktu z tym człowiekiem. Podziałało. Polecam!

    7. Nie bój się bardzo trudnych rozmów i daj trudnym sprawom czas

    Ta rada dotyczy wszystkich osób, którym się wydaje, że pewne rzeczy są już przesądzone, przegrane i boją się konfrontacji ze ścianą. W relacjach międzyludzkich bardzo rzadko możesz trafić na naprawdę solidny mur, a i tak przecież kropla potrafi drążyć skałę. Nie atakuj, nie dramatyzuj – po prostu rozmawiaj. Jeśli rozmowa sama w sobie stresuje, zarzuć czasem temat, daj rozmówcy czas się na nią przygotować. Każda relacja z bliskimi to żywa tkanka, którą można modyfikować, stymulować i pielęgnować. Wystarczy odsunąć na bok lęki i spróbować. Będziecie zadziwieni, jakie rzeczy mogą wyniknąć z tak ważnych rozmów.

     

    Życzę Wam, by ten ledwie kilkudziesięciogodzinny rok przyniósł same dobre rzeczy, odkrycia i doświadczenia, które Was zbudują na resztę życia.

    Wszystkiego dobrego!

  • Grudzień

    Śpimy. Jest ciemno. W środku nocy nasz pies wygrzebuje się spod kołdry i zaczyna ujadać. Robi tak, gdy coś nieoczekiwanego dzieje się za drzwiami. Próbuję uruchomić zaspany mózg i przypomnieć sobie, czy…

  • 4km2 świata czyli moje Zabrze

    Dzisiaj będzie dużo oglądania. Jak pewnie mogliście już gdzieś tu zobaczyć, lubię robić zdjęcia, a jeszcze bardziej lubię je oglądać. Miałam ogromne szczęście, że dziś znalazłam blog, na którym pan Rafał…

  • Krótki list do Was

    Cześć Wam, czytelnicy i czytelniczki bloga. Piszę ostatnio straszliwie rzadko, ale bynajmniej nie dlatego, że straciłam serce do pisania, czy do bloga. W ostatnim czasie w moim życiu działo się sporo…

  • Boże, daj mi sobotę z 2000 roku

    Siedemnaście lat temu był 21. października i też była sobota. U mnie w domu w soboty wstawało się przed 9:00. Na kuchennym blacie już stały torby z zakupami na weekend. Świeże…

  • Wszyscy jesteśmy tak samo beznadziejni

    Przepraszam za tytuł, ale dzisiaj musiało mi się ulać. Bo mam dość. Coraz częściej myślę o tym, żeby pozbyć się komputera i wszystkich aplikacji, które sprawiają, że przeładowuję się codziennie treścią,…

  • Dzień dobry, tu policja

    Nie jestem z tych osób, którym wydaje się, że gdy ich przez tydzień nie ma, to w kilkudziesięciu tysiącach domów w Polsce panuje niepokój i poruszenie, które po miesiącu przeradza się…

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress